Dobry i tani tusz do rzęs?


Tusz do rzęs jest dla mnie chyba jednym z najważniejszych kosmetyków kolorowych. Niestety nie zostałam obdarzona ciemną oprawą oczu, co zresztą zobaczyć możecie na końcu tego wpisu. Przez x lat, wypróbowałam już wiele maskar z różnym skutkiem... Dziś chciałabym napisać kilka słów o produkcie, który testuję już od ponad miesiąca i który ma szansę stać się moim ulubieńcem :)


Tusz do rzęs Eveline Extension Volume, bo o nim dziś mowa, nie zachęcił mnie początkowo - opakowanie średnio mi się podoba, cena (ok. 13 zł) zdawała się być podejrzanie niska... Już parę razy "przejechałam się" na niskobudżetowych tuszach, w sumie z tej kategorii cenowej do tej pory jedynie żółty tusz Lovely mi odpowiadał.


Producent na opakowaniu umieścił obietnicę "ekstremalnego wydłużenia i podkręcenia x10" oraz "ekstremalnego efektu sztucznych rzęs". Co oczywiste - aż tak spektakularnych efektów nie otrzymałam, jednak trzeba przyznać, że maskara sprawuje się bardzo dobrze. Przede wszystkim - nie musi ona leżakować, w zasadzie od razu daje ładny efekt, w przeciwieństwie choćby do wspomnianego tuszu Lovely. Równocześnie produkt Eveline nie zasycha zbyt szybko; obecnie mija nam już drugi miesiąc razem, a dalej całkiem dobrze się go nakłada. Szczoteczka jest prosta i silikonowa, nie za duża, nie za mała, a właśnie taka w sam raz (przynajmniej dla mnie). Opakowanie, mimo dość wątpliwej moim zdaniem estetyki (zwyczajnie za dużo tu tego wszystkiego), jest całkiem porządne - nie niszczy się przedwcześnie, naklejka nie odkleja, a literki nie ścierają zbyt łatwo.


Jeśli chodzi o samo działanie - wystarczy spojrzeć na zdjęcia poniżej. Czerń może nie jest najintensywniejsza, jednak wydłużenie i podkręcenie faktycznie mają miejsce. Rzęsy są naprawdę ładnie podkreślone, efekt jest naturalny, nie przesadzony, ale równocześnie dobrze widoczny. Maskara nie zostawia grudek, nie tworzy "pajęczych nóżek", nie osypuje się. Co prawda nie przetrwa 24 godzinnego maratonu imprezowego, jednak 8 godzin w pracy spokojnie wytrzyma.

"Piękne" zdjęcie bez makijażu ;)

Podsumowując - zdecydowanie polecam. Jeśli nie widzicie sensu w inwestowaniu dużych pieniędzy w tusz do rzęs (ja nie widzę...) i chcecie uzyskać fajny, dobry na co dzień efekt - warto wypróbować ten produkt :)

A tu już z tuszem - od razu lepiej ;)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

53 komentarze:

  1. Łaaaaaadnie wyglądają te oczęta ;))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też nie widzę sensu w kupowaniu drogich maskar. Najdroższą jaką miałam była Infinito z Collistara (69 zł) i okazała się być totalnym bublem. U mnie sprawdza się klasyczna wersja Max Factor 2000 Calorie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najdroższą miałam z Clinique (w formie mini, co to kiedyś w jakiejś akcji były rozdawane, gdy się oddało starą maskarę) - kochałam ją nad życie, niemniej cena regularna mnie skutecznie odstrasza ;) Klasycznego 2000 Calorie nie lubię, za to podkręcającą - bardzo.

      Usuń
    2. Ja za to tej podkręcającej nie mogłam zdzierżyć:) Wyrzuciłam szczoteczkę i włożyła do niej tę z klasycznej:)

      Usuń
  3. miałam ten tusz i był moim ulubieńcem, to co wyprawiał z moimi krótkimi rzęsami było nie pomyślenia :p :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie byłam przekonana do mascar eveline, ale teraz mam jedną i jest świetna. Na pewno poznam i tę, bo efekt świetny ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. O, bardzo fajny efekt na pewno zapamietam sobie ta mascare! Ja mialam i drozsze i tansze mascary i faktycznie czesto nie oplaca sie przeplacac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim maskary szybko tracą ważność, dla mnie to jest główny powód niechęci do zakupu tych droższych ;)

      Usuń
  6. ładny efekt, nie słyszałam o tej mascarze i nie widziałam jej, możliwe, że wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczoteczka wydaje się być bardzo fajna no i daje ładny efekt końcowy. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja lubię Max Factor 2000 calorie ale jak kiedys nie będzie go na promocji to może skuszę sie na ten :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wersji podstawowej nie lubię, ale za to Curved - uwielbiam :)

      Usuń
  9. Chyba zainwestuje w niego! Efekt naprawdę bardzo ładny :) rzęsy wyglądają pieknie

    OdpowiedzUsuń
  10. uwielbiam zielony tusz z vibo, też taniutki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam go jeszcze, muszę na niego zerknąć w Rossmannie :)

      Usuń
  11. Jak żyję tak jeszcze nie znalazłam dobrego tuszu dla siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. Ja na razie tylko ten poznałam, ale pewnie i po inne z chęcią sięgnę :)

      Usuń
  13. Miałam kiedyś ten tusz i niestety nie przypadł mi do gustu :(

    OdpowiedzUsuń
  14. Efekt super :) Nigdy nie mialam mascary z Eveline ale chyba sie za nia rozejrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, nie wiem jak inne, ale przynajmniej ta sprawuje się bardzo fajnie :)

      Usuń
  15. Ja uwielbiam Volumix Fiberlast też z Eveline i Loreal So Couture. Nigdy nie wydałam na tusz do rzęs więcej niż 50 zł i w najbliższym czasie chyba się to nie zmieni. Wychodzę z założenia, że wśród tanich tuszy też można znaleźć przyzwoitą maskarę. Zielona wersja u Ciebie daje bardzo ładny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam ich, ale z chęcią kiedyś przetestuję :)

      Usuń
  16. Bardzo fajna szczoteczka uwielbiam takie :-) może się skuszę, choć na razie podbił moje serce tusz z Oriflame Wonder Lash Mascara 5 w 1, meeega wydłuża rzęsy i pięknie je rozdziela. Zdecydowany mój numer 1 :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Efekt jest bardzo ładny :-D Eveline jest świetną firmą jeśli chodzi o mascary, tanie, ładny efekt; czego chcieć więcej? Może faktycznie opakowanie nie jest najpiękniejsze ale to nie powinno znajdować się na pierwszym miejscu. Pozdrawiam i obserwuję!
    http://julialukaszek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Czasami za niską cenę, można kupić coś lepszego niż np. za 100 zł. Ja kupiłam niedawno tusz za 10 zł, nie pamiętam z jakiej firmy... No i przeczytałam w internecie recenzje tego tuszu i wiele osób pisało, że jest on sto razy lepszy od większości tych drogich...
    Także też jestem mega zadowolona.

    http://sapphireblog1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Z Eveline miałam już kilka tuszy i zawsze byłam bardzo zadowolona. Najbardziej jednak lubię krem CC Z Eveline, istna perełka... tak jak baza pod tusz! :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Kurcze, faktycznie trzeba przyznać, że jak na swoją cenę, efekty są świetne. Ja aktualnie mam Wonder Lash z Oriflame i też nie odbiera dużo od tego z Eveline.

    Obserwuję, będę wpadać, zapraszam do siebie i liczę na to samo :)
    http://irresponsibly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. miałam go i też lubiłam sie nim malować :)

    OdpowiedzUsuń
  22. ja od wielu lat jestem wierna Max Factorowi 2000 :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja słyszałam bardzo dobre opinie o złotej maskarze z Eveline. Tą testowałam kiedyś, ale niestety chyba jakiś wysuszony egzemplarz mi się trafił :(

    www.kolorowypingwin.pl

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja zanim pomaluję oczy nakładam krem - okolice oczu są nawilżone i wypoczęte. A ty stosujesz? Moim ulubionym jest taki firmy BeautyLab :)

    OdpowiedzUsuń
  25. U mnie dobrze sprawdził się ten tusz w różowej wersji ;)
    http://inspirationforlife.byania.pl/

    OdpowiedzUsuń
  26. W zasadzie też jestem za kupowaniem kosmetyków w przystępnych cenach. Jak tusze, to tylko drogeryjne. Ale osobiście wybieram te z nieco wyższej półki - dotąd L'oreal Milion Lashes (koniecznie So Couture), a od niedawna False Lash Wings Sculpt. Bardzo lubię produkty L'Oreala, a oba tusze czynią magię na moich oczach:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Próbowałam tego tuszu, ale u mnie się nie sprawdził, za mały efekt. Za to ostatnio wyczaiłam w rossmanie fajny tusz z silikonową szczoteczką - studio lash designer z miss sporty, był w szafie z nowościami. Wygląda super. W ogóle nie skleja, a wydłuża i pogrubia znacznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też go mam!!!super się sprawdza, może spokojnie konkurować z droższymi produktami!

      Usuń