I Heart Chocolate i Chocolate Bar. Krótka recenzja i dużo zdjęć porównawczych :)

W dzisiejszym poście chciałabym Wam  pokazać paletkę, której chyba najczęściej ostatnio używam - Makeup Revolution I Heart Chocolate. Postanowiłam przy tym skupić się na zdjęciach, i ukazać ją w porównaniu z jej słynnym pierwowzorem, czyli Too Faced Chocolate Bar;)


Jak chyba wszyscy wiedzą, MUR I Heart Chocolate to paleta baaaardzo mocno "inspirowana" kilkukrotnie droższą Chocolate Bar od Too Faced. Mówiąc wprost, ściągniętu tu sam pomysł na "czekoladową formę opakowania", prawie identycznie dobrano (i ułożono) cienie, wreszcie próbowano odwzorować czekoladowy zapach...


Ostatecznie Makeup Revolution stworzył produkt, który nieco różni się od Chocolate Bar, niemniej zdecydowanie potrafi zachwycić, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę stosunek jakości do ceny. Ale może po kolei...


Paleta I Heart Chocolate kształtem i kolorem do złudzenia przypomina lekko nadtopioną tabliczkę czekolady (btw. pewna 6-latka widząc to opakowanie z odległości ok. 2 m, spytała mnie, czy może się poczęstować...). Wykonana jest z dość porządnego plastiku, w środku posiada naprawdę duże lusterko, przy pomocy którego bez problemu możemy wykonać cały makijaż. Do palety dołączona jest dwustronna pacynkę do aplikacji cieni, z której jednak nigdy nie korzystałam i raczej nie skorzystam jako osoba niemal uzależniona od pędzli ;)


Kolory poszczególnych cieni zdają się być na pierwszy rzut oka idealnym duplikatem Too Faced, w rzeczywistości jednak większość się subtelnie różni, a kilka wręcz jest diametralnie inna (przykładowo wpadający w złoto More ! oraz szampański, nieco różowawy Marzipan). W przypadku cieni z brokatem, zaobserwowałam, że te z MUR mają go zwyczajnie mniej, co z jednej strony może być plusem (łatwiej się pracuje, mniejsze ryzyko migrowania drobinek po twarzy), a z drugiej minusem (zwyczajnie odebrało to uroku i wyjątkowości choćby odcieniowi o nazwie Unforgivable). Zresztą, nie ma chyba sensu tego szczególnie opisywać, różnice możecie zobaczyć na zdjęciach - po prawej za każdym razem jest Makeup Revolution, a po lewej - Too Faced


 Pierwszy rząd:







 Drugi rząd:







Trzeci rząd:







Jeśli chodzi o jakość, Makeup Revolution ustępuje Too Faced jedynie w kwestii pylenia... Poza tą wadą (łatwą jednak do opanowania, gdyż cienie te nie sypią się jakoś wyjątkowo mocno), produkt MUR określiłabym jako bardzo dobry. Pigmentacja jest przyzwoita, nasycenie koloru można łatwo budować. Na bazie cienie trzymają się tak samo długo, jak ich droższe odpowiedniki, czyli przez przynajmniej 8 godzin. Nie odnotowałam u siebie rolowania cieni, czy ich blaknięcia, w żaden sposób też nie podrażniły one oczu.




Podsumowując, muszę stwierdzić, że paletka I Heart Chocolate jest moim zdaniem naprawdę warta uwagi. sprawdza się równie dobrze jak Chocolate Bar, jest przy tym kilkukrotnie tańsza (ja swoją dorwałam za 28 zł, przy czym jej cena zazwyczaj oscyluje w granicach 40-50 zł, podczas gdy Too Faced Chocolate Bar to wydatek rzędu 180 zł).


W ramach bonusu prezentuję szybki, dzienny makijaż - po lewej MUR, po prawej Too Faced. Użyłam m.in. More ! oraz Marzipan, by maksymalnie pokazać różnice na oku... A czy ostatecznie je widać, sami już oceńcie ;)


Paletkę Makeup Revolution I Heart Chocolate można kupić TUTAJ, inne produkty Makeup Revolution znajdziecie z kolei TU ;)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

6 komentarze: