Cudo na popękane i spierzchnięte usta. Blistex.

Zgodnie z zapowiedzią - wróciłam :) Postaram się w najbliższym czasie zdać Wam relację z wyjazdu do Niemiec i Danii (w której odwiedziłam m.in. jedno bardzo mało znane, ale naprawdę czarujące miejce), tymczasem jednak przedstawię Wam produkt, który uratował moje usta w ostatnim czasie co najmniej kilkukrotnie ;)


Blistex Intensive Lip Relief  to balsam mający za zadanie przyspieszyć gojenie, nawilżać i regenerować skórę ust. Produkt ten zamknięty jest w niezbyt pięknym, ale za to wygodnym i higienicznym opakowaniu w formie tubki. Produkt dość łatwo się dozuje, plastik z jakiego wykonana jest tubka, jest miękki, nie ma problemu z wyciśnięciem porządanej ilości balsamu. Blistex Intensive Lip Relief jest łatwo dostępny, kosztuje ok. 12-15 zł za 6 ml produktu.


Balsam Blistex ma średniogęstą formułę i biały kolor, przez co raczej nie nadaje się do samodzielnego noszenia, chyba że w naprawdę małej ilości, starannie rozprowadzonej na ustach ;) Ma przyjemny miętowy zapach, po aplikacji daje wrażenie lekkiego mrowienia. Nie jest to produkt tłusty, czy też mocno wyczuwalny. Nie lepi się, jest bardzo przyjemny "w noszeniu" na ustach.


Blistex pokochałam za to, jak szybko działa i w jak świetnym stopniu poprawia stan ust, nawet najbardziej spierzchniętych i pękających wręcz do krwi. A tak właśnie opisać można było moje usta jeszcze jakiś czas temu... Od marca w zasadzie z zapałem maniaka to na nich kładę główny akcent w makijażu dziennym, często wybierając pomadki matowe. Poza tym, powiedzmy sobie szczerze, że podróże też nie sprzyjają kondycji skóry (niestety nie tylko ust). Dzięki opisywanemu balsamowi, w zasadzie od razu po aplikacji, stan moich ust się poprawiał. W ciągu ostatniego tygodnia wyrobiłam sobie nawyk nakładania odrobiny tego produktu pod pomadkę (na szczęście nie wpływa to na jej trwałość), ale też codziennego smarowania ust przed snem. Efekt - usta mimo niesprzyjających warunków atmosferycznych w Danii i Niemczech (było stosunkowo ciepło, ale niestety i wietrznie) oraz używania praktycznie na zmianę dwóch matowych pomadek z MAC, są dobrze nawilżone, ukojone i po prostu ładne. Żeby jednak nie było zbyt różowo, to w ciągu tych dwóch tygodni odkryłam też jego wadę - jest zwyczajnie niewydajny, tubka szybko się kończy, myślę, że może wystarczy mi ona jeszcze na jakieś dwa tygodnie maksymalnie. Niemniej, cena produktu nie jest przesadnie wygórowana, a skoro obietnice producenta są spełnione, to chyba można mu ten mankament podarować... ;)


Wszelkie wazeliny, pomadki, masełka, które do tej pory miałam nie umywają się do tego balsamu. Nie wiem, jak sprawdza się on w przypadku opryszczki (bo tej na szczęście nigdy nie miałam), niemniej w kwestii szybkiej i spektakularnej poprawy kondycji skóry ust, Blistex Intensive Lip Relief jest obecnie moim zdecydowanym numerem 1.

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

0 komentarze: