Dobry kolega od Essie ;)


Zastanawiałam się ostatnio jaki temat, a raczej jaka grupa produktów jest na moim blogu dość mocno zaniedbywana. I olśniło mnie - te do paznokci! Stąd też dziś post typowo lakierowy, swoją drogą, jeśli przypadnie Wam do gustu, to postaram się przedstawić resztę moich skromnych (?) zbiorów ;)


Essie Sole Mate, bo o nim dziś mowa to piękny, burgundowy kolor, momentami wpadający prawie w czerń. Wygląda po prostu jak dojrzałe, słodkie wiśnie... Jest kremowy, pozbawiony jakichkolwiek drobin, co bardzo cenię w lakierach do paznokci.

Od lewej: Chocolate Cakes, Sole Mate, Bahama Mama

Posiadam wersję z szerokim pędzelkiem, stąd też muszę go pochwalić za łatwość aplikacji. Nie smuży, przyjemnie się rozprowadza, a do pełnego krycia wystarczają mu dwie warstwy. Schnie (jak większość essiaków) bardzo szybko, trzyma się na dniach kilka długich dni.


Na zdjęciach możecie zobaczyć, jak prezentował się u mnie po trzech dniach noszenia - oczywiście są ubytki, końcówki też już przebijają, jednak wciąż całość wygląda całkiem dobrze, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego kolor, mocno kontrastujący z naturalną barwą płytki.

Na środkowym palcu widać odprysk :P

Dla jasności - nie pokryłam go żadnym topem, a za bazę posłużyła mi ulubiona odżywka Revlon (o której wspominałam w ulubieńcach 2014, dokładniej w tym poście ;)).

Błysk jak widać całkiem przyzwoity, nawet po kilku dniach ;)

Sole Mate jest moim zdaniem świetną propozycją na wieczorne wyjścia, ale też dobrze się sprawdzi na co dzień w chłodniejsze miesiące. Osobiście bardzo lubię go zestawiać z nieco jaśniejszym Essie Bahama Mama. Jeśli lubicie tego typu ciemne odcienie, zdecydowanie polecam go wypróbować.


Podobają Wam się takie mocne, ciemnoczerwone lakiery na paznokciach? Macie swoich faworytów w tej kolorystyce? :)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

33 komentarze: