Kolejny drogi bubel? Chyba nie... chyba ;)

17:18 , , 20 Comments


MAC to zdecydowanie jedna z moich ulubionych marek kosmetycznych. Niestety i w niej czasem można napotkać mniejszego, lub większego bubla, czy też produkt dobry, ale nie wart swojej wysokiej (nie oszukujmy się) ceny. Dziś chciałabym napisać kilka słów o korektorze, co do którego mam wciąż mieszane uczucia...


Studio Finisch Concealer zamknięty jest w małym, solidnym pudełeczku. Za cenę 77 zł otrzymujemy 7 gram produktu, który jest bardzo wydajny, chciałoby się wręcz rzec - zbyt wydajny ;) Jego podstawowym plusem jest gama kolorystyczna - możemy wybierać wśród kilkunastu odcieni o różnych tonacjach. Ja posiadam NC20, czyli jeden z jaśniejszych i żółtych zarazem ;)

Zgodnie ze słowami producenta jest to "lekki, kremowy, dyskretny korektor. Zapewnia gładkie, długotrwałe i niewidoczne krycie wszystkich niedoskonałości skóry. Wodoodporny, bezzapachowy, nie zatyka porów. Wydajny, niewielka ilość może zapewnić zatuszowanie niedoskonałości i przebarwień cery. Skutecznie ukrywa cienie, przebarwienia, znamiona, tatuaże". 


Zacznijmy może od tej lekkości... Korektor jest treściwy, dość tłustawy i naprawdę mocno napigmentowany. Co do jego wodoodporności nie jestem przekonana, jednak faktem jest że nie zapchał mnie, ani nie męczył żadnym zapachem (trochę bałam się, że będzie pachniał podobnie jak podkłady MAC, na szczęście, nic z tych rzeczy nie ma tu miejsca ;)).

Korektor faktycznie dobrze ukrywa przebarwienia i cienie. Osobiście nie mam z tymi drugimi większego problemu, jednak zaczerwienienia w okolic oczu i skrzydełek nosa są moim znakiem rozpoznawczym od dłuższego czasu... MAC, również dzięki swojej udanej kolorystyce, nadaje skórze świeżości, naprawdę ładnie maskując wszelkie zaróżowienia, co starałam się uchwycić na zdjęciu poniżej.

Po lewej z korektorem, po prawej nago ;)

Co do ukrywania znamion - efekt również widoczny jest na zdjęciu. Nie jest źle, ale chyba mogłoby być jeszcze lepiej.

Przed...
I po (zaaplikowany palcami).

Studio Finish nie sprawdza się niestety na przesuszonych partiach twarzy, brzydko bowiem podkreśla wszelkie skórki. Lubi też włazić w zmarszczki, więc dla dużej grupy osób nie sprawdzi się zupełnie przy zastosowaniu pod oczy. Co do aplikacji, muszę przyznać, że jest to chyba jedyny kosmetyk, który potrafi dać aż tak odmienne efekty, w zależności od tego, czym go nałożymy. Początkowo nakładałam go palcami, a efekt był delikatnie mówiąc okropny - korektor ślizgał się po twarzy, oscylował pomiędzy zbyt transparentną warstwą, a zbyt grubą, dającą wrażenie ciężkości, dodatkowo łatwo się ścierał. Byłam już przekonana, że trafiłam na kolejnego "bubla życia", gdy postanowiłam wypróbować pędzel Zoeva 227 vegan. Efekt - ładne krycie, duża trwałość, ogólnie cud, miód i orzeszki. Jeśli więc go macie i nienawidzicie, a przy tych hołdujecie zasadzie, że korektor najlepiej nakładać palcami, bo ładniej się wtapia lekko rozgrzany etc., polecam wypróbować jakiś dobry pędzel syntetyczny, możecie się wtedy nieźle zaskoczyć.


Jak już wspomniałam na samym początku postu, sama nie wiem, co o tym produkcie sądzić. Nie jest zły, przy odpowiedniej technice aplikacji daje ładne efekty, ale chyba jednak miłości między nami nie będzie. Gdyby był tańszy pewnie wybaczyłabym mu to, że podkreśla zmarszczki i wymaga pracy z pędzlem, ale za taką cenę niestety nie potrafię ;)  Najprawdopodobniej wykończę to opakowanie i zacznę szukać czegoś innego.


Znacie ten korektor? Macie jakiś ulubiony produkt do tuszowania cieni i zaczerwienień? :)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

20 komentarzy:

  1. zastanawiam się nad kupnem tego korektora, obecnie stosuję kamuflaż z Catrice i jestem bardzo zadowolona,ale po kilku słoiczkach szukam czegoś nowego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. miałam go sząłu nie robiła teraz mam catrice i wydaje mi sie ze jest lepszy

    OdpowiedzUsuń
  3. Tego nie miałam, ale mineralny korektor MAC okazał się u mnie bublem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Pewnie u mnie by się nie sprawdził ;) zmarszczki powoli zaczynają się pojawiać, a jeśli lubi podkreślać skórki, to raczej byśmy się nie pokochali ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wygooglowalam ten pedzel, duzy on jest? Wydaje sie podobny do pedzla do rozcierania... da sie nim korektor nakładać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoeva 227v wielkością i kształtem bardzo przypomina MAC217 - czyli nie bardzo duży, ale też nie mały. Do korektora jest naprawdę świetny, podobnie dobrze się sprawdza przy cieniach w kremie :)

      Usuń
  6. jak na tak wydajny produkt to nie jest jeszcze jakaś straszna cena, a jeśli sprawdza się przy nakładaniu go pędzlem to nie do końca rozumiem te wątpliwości:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie miałam jeszcze okazji używać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja do zadań specjalnych używam kółka kryolanu : )

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś go używałam i bardzo sobie chwaliłam,głównie za dobrą trwałość :)

    OdpowiedzUsuń
  10. nie używałam go, ale za tą cenę raczej się nie skuszę :) póki co używam tego z catrice :)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja kiedyś bardzo chciałam kupić sobie ten korektor, ale zrezygnowałam, bo zdania na jego temat są mieszane, a ja nie potrzebuje aż tak bardzo korektora :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie znam ale chyba bym w niego nie zainwestowała za taką cenę :-S

    OdpowiedzUsuń
  13. Tego korektora jeszcze nie miałam, ale kusi mnie żeby go kupić ;D

    OdpowiedzUsuń
  14. Niestety nie znam tego korektora, wiec się nie wypowiem.

    OdpowiedzUsuń
  15. nie zapłaciłabym za 77 zł kosmetyku

    http://jestememi.tumblr.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie zna go ale jak podkreśla zmarszczki to dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. nigdy nie mialam ... ale szukam czegos dobrego ....

    OdpowiedzUsuń
  18. oh, a czyli nie jest dla mnie- a to był kolejny korektor na mojej liście... mam wielkie cienie a jednocześnie lubiące podkreślać się pierwsze zmarszczki :(

    OdpowiedzUsuń