Sposob na mat... z Inglota :)

Problem ze świecącą strefą T jest pewnie utrapieniem wielu dziewczyn i kobiet. Niestety, jest to też mój problem...


Przygodę z bibułkami matującymi rozpoczęłam od Wibo - tanie, łatwo dostępne, okazały się działać całkiem OK, i pewnie do dziś by mi służyły, gdybym pewnego pięknego dnia nie postanowiła dorzucić do zakupów w Inglocie chusteczek matujących, kosztujących w promocji 9 zł (cena regularna to obecnie 22 zł).


Bibułki Inglot zapakowane są w ładny, czarny, dość sztywny kartonik, która na szczęście nie niszczy się zbyt szybko. Ma on w środku przylepiec, który ułatwia wyciągnięcie pojedynczej chusteczki, niestety po około połowie opakowania przestaje działać (a to równa się wyciąganiu większej ilości, niż jest nam faktycznie potrzebna).


Chusteczki Inglot odróżnia od Wibo przede wszystkim materiał - w przypadku tej pierwszej firmy otrzymujemy dość elastyczne bibulki, lekko gumowe, ale zarazem bardzo cienkie i elastyczne. Zdecydowanie łatwiej je więc przyłożyć do twarzy i dopasować do wszystkich jej nierówności ;)
Jeśli chodzi o działanie, to nie ma się co rozpisywać - są genialne i działają tak, jak powinny. Ładnie zbierają sebum, odciskają wręcz pojedyncze pory (co widać na zdjęciu poniżej; jeśli kogoś ono obrzydza, to wybaczcie, mogę wykasować), nie zcierając przy tym makijażu.


Na zmatowienie całej strefy T wystarcza mi zazwyczaj jedna chusteczka, a efekt jest na tyle dobry, że często nie widzę potrzeby aplikacji kolejnej warstwy pudru. Warto przy tym nadmienić, że w opakowaniu znajduje się 50 sztuk, ostatecznie więc cena nie wydaje się taka straszna - mi spokojnie wystarcza ono na około 3 miesiące stosowania.


Jak łatwo się domyślić, polecam ich przetestowanie każdemu, nawet tym myślącym, że Wibo jest wystarczające ;) Moim zdaniem wygoda stosowania i efekty, warte są ceny, która może początkowo nieco odrzucać.


Znacie te chusteczki? A może stosujecie jeszcze inne, niż te wymienione w poście?

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

22 komentarze: