Balsam pod prysznic? Jestem na tak :)

16:10 , , 13 Comments


Przyznaję, że jeśli chodzi o pielęgnację, nie podążam za najnowszymi wynalazkami i pewne nowości (pod względem formy/zastosowania) trafiają do mnie z opóźnieniem. Tak też było i w przypadku balsamów pod prysznic, niemniej w końcu udało mi się wypróbować nawilżacz tego typu. Czy mi się spodobało? Zdecydowanie tak ;)


Luksusowy balsam pod prysznic regenerująco-nawilżający od Eveline, w wersji "Masło kakaowe", bo o nim dziś będzie mowa, dostajemy w dużej 350ml butli z całkiem wygodną pompką za ok.17 zł. Produkt ten ma kremową, a przy tym dość gęstawą konsystencję (zdecydowanie bliżej mu do lekkich masełek, niż typowych, wodnistych balsamów) i biały kolor. Pachnie bardzo przyjemnie, dość gorzkim kakao. Zapach jest mocno wyczuwalny podczas aplikacji, jednak dość szybko ulatnia się ze skóry. Wydajność określiłabym jako średnią, choć mam pewne obawy, że po prostu używam zbyt dużo produktu na raz ;)


Jeśli chodzi o sposób użycia, to balsam ten rozprowadzamy na ciele już po umyciu, po czym spłukujemy i od razu możemy się wytrzeć i ubrać. Zdecydowanie podoba mi się taka forma, gdy się spieszę, lub gdy jest mi zimno i oczekiwanie na wchłonięcie tradycyjnego produktu jest zwyczajnie nieprzyjemne. Balsam od Eveline nie pozostawia żadnego filmu na skórze, jednak po jego użyciu jest ona przyjemnie wygładzona, miękka i naprawdę miła w dotyku. Co do nawilżenia - dla mnie jest wystarczające, jednak osobiście nie mam większych problemów z przesuszeniami, nie jestem więc w stanie stwierdzić jak sprawdziłby się na bardzo wymagającej skórze.

Skład...
... i obrazkowa instrukcja obsługi ;)

Czy ten produkt może w 100% zastąpić bardziej tradycyjne nawilżacze? Nie wiem. Niemniej uważam, że warto go mieć, choćby na te chwile, gdy naprawdę zależy nam na czasie ;) Z pewnością sięgnę po inne wersje zapachowe, choćby żurawinowo-cytrynową, zresztą nie wykluczam, że i do tej wcześniej, czy później wrócę.


Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

13 komentarzy:

  1. Wypróbuje z przyjemnością, miałam wcześniej balsam pod prysznic z nivea i byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gdy produkty tego typu wchodziły na nasz rynek, byłam do nich bardzo sceptycznie nastawiona. Teraz sama mam taki balsam i jestem z niego bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  3. własnie odkrywam kosmetyki tej firmy

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooo wygląda ładnie, pachnie pewnie ładnie, u Ciebie się sprawdził, więc czemu nie spróbować. Miałam z takiej złotej wersji Eveline krem do rąk, ale go gdzieś zgubiłam. :D
    Zajrzyj do mnie jeśli chcesz. :)
    http://maly-swiat-kolorowki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo ciekawy gadżet :) myślę, że idealny na wakacje gdy nie chcemy tracić zbyt dużo czasu na zabiegi pielęgnacyjne :)

    OdpowiedzUsuń
  6. kosmetyki z Eveline, chociaż nie drogie, są bardzo przyjemne i przydatne :)

    Zapraszam do komentowania i obserwowania - za wszystko się odwdzięczam!
    http://eye-shadoow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. W kwestii nowości mam podobnie jak Ty! ale chyba mnie przekonałaś do spróbowania, tym bardziej że to Eveline- ostatnio moja ulubiona kosmetyczna firma :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Tego produktu akurat nie znam, ale miałam tego typu z Nivea i niestety nie sprawdził się na mojej suchej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. mam na niego chrapkęęęęę ;) ale rozejrze się za nim dopiero jak zużyję wszystkie moje żele pod prysznic xd

    OdpowiedzUsuń
  10. Balsamu pod prysznic jeszcze nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam go, ale z innej serii i troszkę swędzi mnie po nim skóra ;/

    OdpowiedzUsuń