Garść nowości :)



Dziś przybywam do Was z kolejnym postem z nowościami :) Będzie pachnąco, magicznie i niestety - bubelkowo ;)


Zacznijmy od magii... W kilku krokach.

1. Zbieramy puste opakowania po MACzkach i razem z nimi wyruszamy w podróż do Krakowa (albo Warszawy, Katowic etc.).


2. Idziemy do salonu MAC.
3. Wyciągamy owe opakowania, zamykamy oczy i szepczemy "abrakadabra", bądź inne zaklęcie (byle nie za głośno, by nie spłoszyć pani ekspedientki).
4. Otwieramy oczy i oto mamy - nową, darmową pomadkę w wybranym przez nas kolorze ;)


A tak poważnie już pisząc... Pierwszy raz uczestniczyłam w programie Back To MAC :) Ogromnie ucieszył mnie fakt, że oddać mogłam również opakowania po produktach w wersjach podróżnych (podejrzewam, że za jakiś czas stanie się to niemożliwe, warto się więc spieszyć, dopóki pracownicy nie dostali jasnych wytycznych).


Wybrałam pomadkę o wdzięcznej nazwie Peach Blossom - idealną na co dzień, w delikatnym brzoskwiniowo-różowym kolorze, o wykończeniu Creemsheen.


Kolejna nowość, to wymarzona Aqua Alegoria Mandarin & Basilic. Co tu dużo pisać - ideał pod względem zapachu, na dodatek cudeńko, jeśli chodzi o samo opakowanie (tu pozdrawiam Iwonę Gold, która zainspirowała mnie do zakupu dekanta z tym pachnidłem ;)).


I na koniec dwie rzeczy z Hebe, do której to drogerii wpadłam w celu nabycia szamponu (btw. pochwalę się - zdenkowałam już wszystkie, jakie posiadałam, stąd zakup ten był koniecznością ;)). Po szybkim przeglądzie półek, postanowiłam wypróbować Garnier Fructis Vitamin Force Fresh.


Przy kasie skusiłam się też na tusz Ingrid Californication... Zazwyczaj grzecznie odmawiam zakupu promocyjnych produktów, tym razem pomyślałam "50% taniej? Tusz za 5 zł? Eveline mi się kończy, biorę!". I to był błąd. Szczoteczka jest dziwaczna, a sama maskara robi totalne NIC z moimi rzęsami, jedynie brudzi skórę dookoła nich... Dam mu jeszcze jedną szansę, może gdy nieco podeschnie będzie lepiej działał, niemniej przypomniałam sobie, dlaczego zachęcana do zakupu promocyjnego produktu powinnam odpowiadać "nie, dziękuję".


I to by było na tyle ;) Napiszcie, czy znacie któryś z tych produktów, a jeśli tak, to czy się z nim polubiłyście :)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

15 komentarze: