Własna paletka cieni - jak ją skomponować? Kolory neutralne

Jako, że cienie to chyba mój ulubiony temat kosmetyczny, postanowiłam dziś napisać Wam parę słów na temat tego, jak zbudować własną, idealną paletę ;)


Na dobry początek zacznijmy od palety neutralnej, która niewątpliwie przydaje się w każdej sytuacji i na każdą okazję ;) Ja dla przykładu będę się posługiwać moimi ukochanymi cieniami MAC, niemniej oczywiście poniższe wskazówki można zastosować też w przypadku innych marek posiadających wymienne wkłady do palet magnetycznych (np. Inglot, Kobo).

Załóżmy na początek, że postanowiłyśmy skompletować paletę zawierającą 10-15 kolorów. Po kolei przedstawię Wam, co powinno się w niej znaleźć.


Po pierwsze cień do blendowania. Cień ten, który będzie nam służył do rozcierania granic innych kolorów, powinien być maksymalnie zbliżony do naszego naturalnego odcienia skóry. W zasadzie w palecie wystarczy nam jeden tego typu odcień; w mojej rolę tę przyjął Blanc Type. Z cieni MAC warto też zwrócić uwagę na Vanilla, z Inglota dobre powinny się okazać tu 355, czy 353.



Po drugie, od trzech do pięciu jasnych cieni, o różnych wykończeniach. Nałożone na powiekę, nawet solo (choć lepiej z delikatnym podkreśleniem załamania ;)) pozwolą nam one na szybkie wyczarowanie prostego, a dobrze wyglądającego makijażu. W przypadku mojej palety rolę taką pełnią: Naked Lunch, All That Glitters, Ricepaper oraz Shroom. Z Inglota powinny się sprawdzić choćby numerki 393, 394, 397.



Po trzecie, trzy cienie o średniej tonacji i o różnych wykończeniach. Cienie tego typu świetnie sprawdzą się przy podkreśleniu załamania powieki, ale i pozwolą na wykonanie nieco bardziej mocnego "dzienniaka". W mojej palecie, do tej kategorii zaliczają się Omega, Soba i Patina.



Po czwarte, dwa ciemniejsze odcienie. Ciemniejsze kolory cieni, pozwolą nam uzyskać większą "głębię" makijażu, świetnie sprawdzą się do podkreślenia zewnętrznego kącika. Możemy oczywiście dodać odrobinę ciemnego koloru w załamanie, czy też użyć go jako linera, przy samej linii rzęs. W tej kategorii u mnie spisują się Woodwinked (który może najciemniejszy nie jest, ale przy jaśniejszych odcieniach sprawdza się idealnie), oraz Mystery.



I gotowe! :)


Komponując paletę należy oczywiście wziąć pod uwagę tonację skóry i pod jej kątem rozważyć swój wybór. Warto też zróżnicować wykończenia w poszczególnych grupach (na co starałam się zwrócić uwagę) i w każdej z nich umieścić choć jeden matowy/jeden błyszczący cień. Przed dokonaniem wyboru polecam oczywiście na własnej skórze sprawdzić, jak dany kolor się prezentuje i czy współgra z naszą urodą.


I to by chyba było dziś na tyle ;) Dajcie znać, czy macie własnoręcznie skompletowane "nudne" paletki, a jeśli tak, to napiszcie co one zawierają :)

PS W najbliższym czasie postaram się napisać również, czym warto się kierować przy wyborze cieni do "kolorowej" palety ;) Do przeczytania już niebawem! ;)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

6 komentarzy:

  1. Super post, ja dopiero zaczynam swoją przygodę z cieniami, kiedy przyjdzie czas na moją paletkę na pewno wrócę do tego posta:)
    Zapraszam również do mnie, nowy post i możliwość przetestowania maseczki Pilaten KLIK :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja właśnie jestem na etapie kolekcjonowania takiej paletki z Inglota.

    OdpowiedzUsuń
  3. ja mam potrójny cień z Inglota, który daje mi możliwość stworzenia pełnego makijażu :D choć brakowało mi w nim właśnie jasnego cienia do blendowania (kupiłam i taki) :) mam również perłowy, średni odcień brązu, trzy ciemniejsze brązy (w tym jeden z drobinami) do zaznaczania załamania w mocniejszych "nude" makijażach i kilka jasnych, szampańskich odcieni do rozświetlania powieki :D co prawda, nie trzymam ich w jednym miejscu, ale z pewnością kupię kolejną pustą paletę i tam je wszytskie umieszczę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja mam jeden kolorek, którego baaaardzo rzadko używam, tylko przy okazji jakiś większych wyjść :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny post! Bardzo lubię mlować oczy cieniami neutralnymi czy nude. W takich kolorach czuję się najlepiej. Cenię naturalność.
    Zapraszam do mnie: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń