Mały zawód z Balea


Lubię kosmetyki Balea, niemniej im dłużej je testuję, tym bardziej ta moja sympatia do nich się ulatnia... Dziś zapraszam na recenzję odżywki, której na pewno już więcej nie kupię.


Oil Repair Spulung, czy też inaczej mówiąc - odżywka z olejem arganowym Balea kosztuje ok. 1,65 euro (za 200ml) i jest dostępna w drogeriach sieci DM. Jej opakowanie jest dość wygodne, pozwala wydobyć produkt do samego końca. Odżywka ta dedykowana jest włosom przesuszonym i zniszczonym. Ma za zadanie nawilżać i wzmacniać strukturę włosów itd. 


Odżywkę stosowałam całe wakacje, tuba wystarczyła mi akurat na dwa miesiące. Czy zauważyłam jakieś szczególne zmiany obiecywane przez producenta? Nie. Po prostu nic. Odżywka ta w przypadku moich włosów miała zupełnie zerowe działanie. Ani nie poprawiła ich wyglądu, ani też (na szczęście) nie popsuła. Po prostu, czy ją użyłam, czy nie włosy prezentowały się tak samo. No, może z jedną tylko różnicą - odżywka ta ma całkiem przyjemny, ciasteczkowy zapach, który był wyczuwalny przez jakiś czas po myciu głowy.


Na wizażowym KWC produkt ten ma bardzo dobre oceny (średnia 4,22), stąd też nie odradzam jej tak zupełnie, może faktycznie u niektórych sprawdza się ona genialnie. Dla mnie to niestety zupełny przeciętniak, o którym pewnie za niedługo nawet nie będę pamiętać. A szkoda, bo skład i cena naprawdę były zachęcające.

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

20 komentarze: