MAC haul, czyli kilka kolorowych nowości ;)

14:44 , , , 17 Comments


Kto czyta mójego bloga, ten wie, że mam chyba obsesję na punkcie cieni, zwłaszcza tych z MAC. Choć miałam się powstrzymywać przed kolejnymi postami dotyczącymi tych produktów (bo w sumie pisać mogłabym o nich non stop), to dziś się złamię i pokażę Wam moje najnowsze nabytki ;)


Jak wiadomo, cienie MAC są koszmarnie drogie, stąd też często staram się je łapać na różnych wyprzedażach blogowych, czy też na allegro (choć to miejsce, dla osób nie mających zbyt dobrej orientacji w temacie, może się zakończyć zakupem podróbek). Najnowsza 11 trafiła do mnie właśnie w ten sposób, a każdy cień kosztował mnie szalone 10 zł ;) Cienie umieszczone były w paletkach czwórkach (dostałam trzy sztuki gratisowo), do całości postanowiłam u tej samej sprzedającej dokupić dużą paletę za 40 zł. Warto tu wspomnieć, że sama nowa, podwójna paleta z wkładami to koszt 156 zł, więc mogę chyba uznać te zakupy za kosmetyczny interes życia :D


Ale nie przedłużając już, przejdźmy do kolorów.

Malt (Matte) - to wg opisu na stronie producenta "delikatny, różowawy beż". Opis idealnie oddaje kolor, a Malt wydaje się być bardzo przyjemny i dobrze napigmentowany.



Cork (Satin) - "przytłumiony, złoty brąz", idealny do załamania. Nieco ciemniejszy i lepiej napigmentowany od Soba.





Antiqued (Veluxe Pearl) - wg opisu - "popielaty brąz", wg mnie - czekoladowy, ciepły odcień brązu z miedzianymi tonami. Świetnie napigmentowany, pięknie błyszczący.



Embark (Matte) - "intensywny, czerwonawy brąz". Kolor gorzkiej czekolady, powinien się pięknie sprawdzić w mocniejszych makijażach.



Paradisco (Frost) - "żywy, zaróżowiony koral z perłą", a równocześnie bardziej subtelna wersja Expensive Pink ;)



Sushi Flower (Satin) - "różowokoralowy ze złotym blaskiem".



Star Violet (Veluxe Pearl) - "różowobrązowa śliwka", którą mam dziś na oku ;) W moim odczuciu jest to kolor bardzo podobny do słynnego Cranberry, jednak nieco bezpieczniejszy, zawierający w sobie zdecydowanie mniej czerwonych tonów.



Nocturnelle (Frost) - "zaróżowiony, chromowany fiolet". Piękny fiolet, jednak zdecydowanie nie nadający się do noszenia na całej powiece ruchomej (próbowałam, szybko zmyłam..). Fajnie współgra ze Star Violet, nałożony w zewnętrznych kącikach i roztarty ku załamaniu powieki.



Humid (Frost) - "intensywna zieleń z blaskiem". Dodałabym - leśna zieleń ;) Piękny kolor o pięknej pigmentacji, w przypadku tego wkładu proszący się jednak o ponowne sprasowanie :(



Deep Truth (Frost) - "prawdziwy, ciemny niebieski". Tu muszę napisać, że unikam z zasady ciemnoniebieskich kolorów, bo zazwyczaj wyglądam w nich strasznie. Deep Truth wypróbowałam na sobie od razu po otrzymaniu przesyłki... i nie mogę się już doczekać, jakiejś okazji, podczas której niebieskie smoky będzie dobrym wyborem! Po prostu cudowny kolor z którym naprawdę dobrze się pracuje.



Print (Satin) - "przytłumiony szary z blaskiem". Chyba najgorszy z całej 11, mam wrażenie, że może się z lekka osypywać, poza tym jego tonacja nie do końca mi odpowiada.



Przyznaję, że z cieniami tymi dopiero się oswajam i zapoznaję, niemniej po pierwszych próbach, jestem bardzo zadowolona z zakupu, zwłaszcza, że większości zwyczajnie bałabym się kupić w cenie regularnej, choćby dla tego, że nie są to jednak zbyt neutralne i dzienne kolory ;)


PS Macie może jakiś dobry sposób na stworzenie makijażu w miarę neutralnego, nadającego się na co dzień, a zawierającego w sobie odcień niebieskiego/zieleni, jak te powyżej ukazane?

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

17 komentarze: