Garść nowości, a raczej całkiem duży haul kosmetyczny ;)


Wróciłam do Polski i wreszcie zrobiłam porządne zdjęcia. Dlatego też, dziś chciałabym Was zaprosić na całkiem duży i bardzo przyjemny haul kosmetyczny :)


Zacznijmy od tego, co lubię chyba najbardziej - czyli MACa :) Długo myślałam, wahałam się, wrzucałam do koszyka i z niego usuwałam dwa produkty, czy raczej zestawy z limitowanej kolekcji Enchanted Eve. W końcu, na ostatnią chwilę dorwałam je będąc w Hadze, co niestety przy obecnym kursie euro wyszło średnio korzystnie. Niemniej cieszą mnie one niezmiernie :)


Z kolekcji Enchanted Eve wybrałam produkty do ust (cieni mam jakby nie patrzeć - pod dostatkiem, a pędzle rozeszły się chyba wszędzie od razu, niczym ciepłe bułeczki ;)). Jako pierwsza, trafiła do mnie kosmetyczka zawierająca trzy produkty - Boldly Bare Lip Pencil, Cherry Blossom Lipglass oraz szminkę Creme Cup o wykończeniu Creemsheen.


A później do tej radosnej nudziakowej gromadki dołączyła paletka do ust Coral, zawierająca trzy odcienie idealne na zbliżające się wiosnę i lato, tj. Pure Zen, Coral Bliss i Lady Danger :)


Jak pisałam na Instagramie jakiś czas temu, niesamymi maczkami człowiek żyje... Z radością odkryłam w ubiegłym tygodniu, że w Hadze otworzono stacjonarny sklep KIKO. W ręce wpadły mi tam trzy rzeczy: Soft Focus Compact, czyli podkład mineralny w odcieniu 07, kredka do oczu Automatic Percision o numerze 713 oraz róż pochodzący z kolekcji Rebel Bouncy w kolorze 01 Velvety Peach. Swoją drogą, opakowanie tego ostatniego jest po prostu przepiękne :)


Jeszcze przed wyjazdem do Holandii, zamówiłam dwa nowe lakiery hybrydowe Semilac, tj. 034 Mardi Gras oraz 058 Heather Gray. Jako gratis (łapałam się jeszcze na opisaną w tym poście promocję) dostałam 001 Strong White. Ten ostatni już wypróbowałam - ma fajną pigmentację i zdaje się być idealny do stempli ;))


Skoro już jesteśmy przy paznokciach... Z Hagii przyjechały ze mną naklejki oraz folia do zdobień, innymi słowy - spodziewajcie się kolejnych postów nailartowych :)


I wreszcie - to co w sumie przyszło do mnie jako pierwsze, bowiem znalazłam w tym roku pod choinką - zestaw Dolce&Gabbana The One, składający się z perfum i dwóch miniaturek - żelu pod prysznic i lotionu. Zapach znam i lubię, to będzie już moja druga buteleczka :)


I to już chyba wszystko, więcej nowości kosmetycznych w tym miesiącu na pewno nie będzie, bo i tak już chyba wystarczająco zaszalałam :P Za to planuję pokazać Wam jeszcze, w oddzielnym haulu kilka rzeczy, które udało mi się kupić w Primarku, a które w większości zostaną sprezentowane mojemu 3-letniemu chrześniakowi ;) Tymczasem uciekam do ćwiczeń, w końcu połowa stycznia to idealny moment na rozpoczęcie wdrażania w życie postanowień noworocznych ;)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

16 komentarze: