Oeparol Balance, czyli o kremie do rąk słów kilka :)

Niedawno opisywałam pomadkę Oeparol (klik!), która całkiem przypadła mi do gustu. Dziś pora na kolejny kosmetyk tej firmy - krem do rąk z olejem z nasion wiesiołka.


Oeparol Balance, Krem do rąk z olejem z nasion wiesiołka zamknięty jest w poręcznej tubie, mieszczącej 75ml produktu. Jego cena nie jest zbyt wygórowana, oscyluje w granicach 7-12 zł ;)


Krem przeznaczony jest do codziennej pielęgnacji rąk, ma zapobiegać ich przesuszeniom i pękaniu naskórka. Od razu napiszę może, że z tym drugim nie miałam nigdy problemu, więc ciężko mi stwierdzić, jak na tym polu się spisuje. Jeśli chodzi o zapobieganie przesuszeniom... cóż, jestem na tak ;) Krem dość fajnie nawilża, choć nie jakoś ekstremalnie mocno, nie pozostawia po sobie przy tym żadnej tłustej, czy też lepkiej warstwy. Dość szybko się wchłania i daje poczucie komfortu, co dla mnie istotne, poradził sobie nawet ze skórą dłoni po zabawie w glinie (nie kosmetycznej, a szamotowej ;)). Dłonie po jego zastosowaniu są miękkie, przyjemne w dotyku, po prostu takie jakie być powinny.


Produkt jest dość gęsty, do pojedynczej aplikacji wystarcza naprawdę niewielka ilość, stąd też oceniam jego wydajność na plus. Zapach średnio mi się podoba, niemniej nie jest drażniący. Skład - dość długi, zawierający glicerynę i parafinę. Zresztą zerknijcie same...


Po kilku tygodniach testów, muszę stwierdzić, że krem ten przypadł mi do gustu, chociaż nie mogę go określić mianem fenomenu ;) Ot, po prostu fajny produkt dla średniowymagającej skóry rąk. Niezbyt drogi, łatwodostępny. Ogólnie - jestem na tak, ale czy do niego wrócę - nie wiem. W końcu jest tyle innych produktów do przetestowania... ;)

Anna Apolonia

"Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe."

4 komentarze: