NOTD, czyli lakiery KIKO i naklejki Born Pretty Store :)

Znudziły mi się trochę już lakiery hybrydowe, postanowiłam więc na jakiś czas wrócić do tych zwykłych.


Wczoraj, po kilku miesiącach zaczęłam znów przeglądać zawartość mojego pudła (!) z lakierami. Wyciągnęłam ostatecznie dwa lakiery z KIKO, które kupiłam prawie 4 lata temu i - przyznaję - raczej rzadko używałam. Postanowiłam też wreszcie wypróbować naklejki z Born Pretty Store, które również swoje odczekały...


Jeśli chodzi o naklejki to okazały się one dość łatwe w obsłudze, choć samo odklejenie naklejki od papierka nieco mnie umęczyło ;) Ostatecznie przykleiłam je na lekko wilgotny lakier i utrwaliłam przy pomocy Seche Vite. Zastosowanie kolorowej bazy było o tyle dobrym pomysłem, że podczas dopasowywania naklejka pękła w kilku miejscach... Ogólnie, wydaje mi się, że muszę jeszcze trochę potrenować nakładanie tego typu produktów, na szczęście ich cena jest niska - 1,19$ za komplet 12 naklejek.


Co do lakierów KIKO... Nie wiem, czemu pozwoliłam im przeleżeć tyle czasu. Schną one nieco wolniej od lakierów Essie, są też rzadsze, niemniej dość dobrze kryją. Wystarcza tu jedna grubsza warstwa, lub dwie cieńsze. Co do trwałości - ciężko mi się na razie wypowiadać, poczekam i ewentualnie później dopiszę ;) Cena - średnia, bez promocji kosztują one 15 zł, ale na szczęście często można je dorwać o 30-50% taniej.


Użyte kolory:
KIKO Nail Lacquer 313 Heather Pink
KIKO Nail Lacquer 378 Light Plum


Efekt końcowy całkiem mi się podoba, takie połączenie wygląda moim zdaniem dość ciekawie, ale też nie jest zbyt "przekombinowane". A Wy co myślicie? ;)

PS Lubicie naklejki do paznokci? ;)

Anna Apolonia

"Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe."

8 komentarze: