Smakowita Ella - recenzja książki

22:22 , , 7 Comments

Jakiś czas temu, nieco przez przypadek, wpadła mi w ręce książka Elli Woodward "Smakowita Ella". Autorka tej pozycji to znana blogerka kulinarna, której bloga znaleźć możecie pod TYM linkiem. Ella w swoich przepisach stawia na żywność naturalną, roślinną i bezglutenową.


"Smakowita Ella" podzielona została na 12 części (nie licząc kończących ją podziękowań ;)) Na samym jej początku dowiadujemy się o problemach zdrowotnych autorki, które to skłoniły ją do zmiany stylu życia, a tym samym i odżywiania. Kolejny rozdział opisuje ogólnie podstawowe produkty żywieniowe, pojawiające się w jej przepisach, następne rozdziały stanowią już same przepisy, poprzedzone dość szczegółowymi wstępami, bazujące na: produktach zbożowych, roślinach strączkowych, warzywach, owocach. Dalej znaleźć możemy parę informacji na temat soków i smoothie, porady dotyczące wprowadzania opisanej tu filozofii żywieniowej w życie, adresy (sklepów w Londynie, ale i stron internetowych etc.), garść "często zadawanych pytań" i wreszcie - indeks wg produktów spożywczych - dość przydatny, bardzo kojarzący mi się z tagami na blogach kulinarnych ;)


Książka "Smakowita Ella" z pewnością jest ślicznie wydana, sztywna okładka, ładna szata graficzna i naprawdę kuszące zdjęcia potraw robią swoje ;) Wszelkie dodatkowe informacje uzupełniające przepisy, są dość ciekawe i dla żywieniowego laika - w zupełności wystarczające. Zresztą uważam, że świetnie została tu zachowana równowaga między opisami i wyjaśnieniami dotyczącymi proponowanej diety, a samymi przepisami (których znajdziemy ponad 100).


Same przepisy podobają mi się - są w większości naprawdę proste i łatwe w przygotowaniu, zresztą cały ich urok tkwi właśnie w owej prostocie. Swoją drogą, największym kulinarnym olśnieniem w tej książce były dla mnie daktyle, w środek których włożona została odrobina masła orzechowego - jest to coś po prostu genialnego w smaku, świetnie zaspokajającego ochotę na słodkie, a przy tym tak banalnego, że pewnie mało kto sam z siebie, by na taki pomysł wpadł (no a przynajmniej ja do czasu przeczytania tego arcyprostego przepisu - nie wpadłam). Przy całej prostocie receptur, niestety niektóre sugerowane przez autorkę składniki, już tak banalne nie są... Zamiast zwykłych daktyli, w przepisach pojawiają się daktyle Medjool (gdzie ja mam je u licha kupić?!), poza tym autorka często używa sosu tamari i pasty miso których też raczej próżno szukać na sklepowych półkach. Dostępność kuminu, czy pasty tahinii w zwykłych, stacjonarnych sklepach też bywa dość nieoczywista. I tak sobie można wymieniać... Na szczęście jednak - od czego są sklepy internetowe? ;)


W całej tej książce jest jedna rzecz, która dla wielu może być plusem, wspaniałą inspiracją etc., dla mnie jednak jest dość dużym minusem -  przekaz pt. dieta jest w stanie cię w wyleczyć z każdej choroby. Wiem, że są osoby, które w to wierzą i staram się tę wiarę szanować, mimo że kompletnie jej nie rozumiem, niemniej uważam, że wmawianie innym poprzez książki, blogi etc. takich rewelacji, jest kiepskim pomysłem, zwyczajnie bowiem można komuś zaszkodzić. Drażnią mnie porady, choćby zawoalowane, w stylu "leczenie konwencjonalne jest be, kup moją książkę, zacznij jeść tak, jak ci mówię, a wyzdrowiejesz". No a tu niestety autorka momentami dość mocno zbliża się do takiego przekazu...


Mimo wszystko książkę polecam, zarówno weganom i miłośnikom zdrowego stylu życia, jak i mięsożercom, którzy mają ochotę nieco rozszerzyć swoje kulinarne horyzonty ;) Jest ładnie wydana, zawiera porządną dawkę ciekawych przepisów - po prostu warto się z nią zapoznać, albo chociaż odwiedzić bloga Elli by choć trochę zrozumieć na czym polega jej fenomen.

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

7 komentarze: