Wągry? Pilaten Suction Black Mask

W momentach, gdy człowiek jest przemęczony i zestresowany, dobrze jest sobie wygospodarować trochę czasu na lekturę jakiejś dobrej kiążki oraz małe, domowe spa. A czymże jest domowe spa bez maseczki? ;)


Bohatera dzisiejszego, tj. Pilaten Suction Black Mask postu zobaczyłam już jakiś czas temu na blogu Magdaleny i mimo że do sprowadzanych z Azji kosmetyków mam średnie zaufanie, to od razu zdecydowałam się na zakup.


Pilaten Suction Black Mask to maska typu peel off, mająca za zadanie rozprawić się z naszymi zaskórnikami. Ma ona dość ciekawy kolor (prawdziwa, nietransparentna czerń!) i średnio gęstą konsystencję - z twarzy nam nie spłynie, ale podczas aplikacji należy być czujnym, jeśli nie chcemy ubrudzić wszystkiego dookoła. Maska ta ma dość proste, estetyczne opakowanie zaopatrzone tekstem, którego chyba 99% naszego społeczeństwa nie odczyta ;)


Przyznaję, że pomimo kompulsywnego zakupu, już po otrzymaniu paczki, nieco wahałam się przed pierwszą aplikacją, bojąc się, że zwyczajnie mnie uczuli lub podrażni. Na szczęście moja skóra zareagowała dość dobrze, obyło się bez nieprzyjemnych niespodzianek. Nakładam ją dość cienką warstwą na całą twarz. Po wyschnięciu po prostu  ściągam - przy czym - UWAGA - radzę pamiętać o niesmarowaniu nią brwi, czy też tzw. baby hair ;)


Maska, jak już wcześniej wspomniałam, ma za zadanie oczyszczać twarz z wągrów... I cóż, działa ona w sposób typowy dla chociażby plasterków oczyszczających - mocno łapie włoski i po prostu je wyrywa. Przy takim procesie czasem faktycznie jakiś por się oczyści, choć niestety - szału po jednorazowym użyciu nie możemy się tu spodziewać. Na dłuższą metę pory jednak faktycznie sprawiają wrażenie oczyszczonych, a porównując do działania drogeryjnych plasterków - jest bardzo dobrze.Po jednorazowym użyciu zauważalny jest za to inny efek...Black Mask usuwa wszystkie mniejsze czy większe (tak, właśnie dlatego warto uważać przy brwiach...) włoski, sprawiając, że twarz jest zdecydowanie gładsza w dotyku i wizualnie rozjaśniona. Po użyciu tego produktu, skóra jest oczywiście zaczerwieniona (zwłaszcza jeśli zdejmuje się ją dość energicznie i szybko ;)), jednak - przynajmniej u siebie - nie występuje ściągnięcie, przesuszenie skóry.



Podsumowując - jest to całkiem fajny produkt, wart wypróbowania. Na jego plus działa też dość duża wydajność i niska cena - w zależności od źródła i aktualnej promocji kosztuje od ok. 2 do 10$. Polecam, choć przyznaję, że nie wiem, czy do niej wrócę - chyba będę dalej szukała czegoś idealnego na rozszerzone i zanieczyszczone pory ;)

Anna Apolonia

"Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe."

15 komentarze: