Bubel jakich mało... Cienie w kredce Miss Sporty

Ostatnio na blogu było zbyt wiele fajnych kosmetyków... Dziś w końcu przyszła pora na bubel, a nawet dwa ;)


Kocham cienie i kredki do oczu, uwielbiam także ich połączenie, czyli cienie w kredkach ;) Z radością więc podchodziłam do Fabulous Eyes Glossy Shadow od Miss Sporty.  Nie mam wybitnie tłustych powiek, większość produktów utrzymuje się na nich chociaż te 4-5 godzin bez uszczerbku, więc byłam przekonana, że i w tym przypadku będzie fajnie... Nie było.



Miss Sporty, Fabulous Eyes Glossy Shadow są dostępne w kilu kolorach, ja skusiłam się na dwa - 180 Gold Almond oraz 160 Peanut Butter. O ile, ta pierwsza nazwa ładnie odzwierciedla kolor (nr 180 to dość przyjemny złotawy beż), o tyle Peanut Butter nie ma w sobie nic z masła orzechowego - jest to raczej niezbyt ciemny taupe. Ogólnie - kolorystycznie na plus.


Opakowanie kredek jest średnie - plastikowe, niezbyt urodziwe, z zatyczką, która lubi sobie spaść ot tak. Sztyft jest wykręcany, nie musimy się męczyć z temperówką.


I o ile do tej pory wszystko wydaje się OK, o tyle w momencie aplikacji zaczynają się schody... Po pierwsze, kredki te są dość tłuste, łatwo się łamią i odkształcają na końcu (?!). Rozprowadzają się strasznie nierównomiernie. Najmniejszy dotyk sprawia, że całość po prostu się ściera i pozostają nam już tylko nieestetyczne plamy - nie ma tu mowy o zastygnięciu produktu po aplikacji.


Największą wadą tych produktów jest jednak ich trwałość, a raczej - praktyczny jej brak. Cienie te potrafią mi się zrolować zanim jeszcze w pełni ukończę makijaż - mistrzem jest tu zwłaszcza 160 Peanut Butter, który nieestetycznie się zbiera w załamaniu dosłownie od razu po aplikacji. Nie pomaga baza, nie pomaga pudrowanie powieki, po prostu jeden wielki dramat. Po kilku godzinach zostaje na twarzy jedynie wspomnienie po makijażu w postaci jakby brudnych zacieków w okolicy powieki (160 Peanut Butter) lub radośnie migrujących po twarzy drobin (180 Gold Almond). O tym, że kredki te nie sprawdzają się w roli bazy pod cienie prasowane/sypkie, nie muszę już chyba nawet wspominać...


Przyznaję, że żałuję, że ktoś stworzył takie straszne buble o tak ładnych kolorach. Cena, mimo że niska (11,29 zł), jest zdecydowanie zawyżona w stosunku do jakości. Zdecydowanie polecam... unikać.

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

11 komentarze: