Peeling na piątkę z plusem... Vianek z nasionami czarnuszki :)

23:54 , 0 Comments

Jakoś tak mam, że w przypadku produktów, które szczególnie lubię, często zwlekam z recenzjami. Tak też jest i w przypadku kosmetyku, o którym dziś chcę Wam napisać kilka słów... ;) Zapraszam więc na krótką i bardzo pozytywną recenzję peelingu do ciała marki Vianek :)


Nawilżająco-wygładzający peeling do ciała z nasionami czarnuszki marki Vianek to produkt naturalny, charakteryzujący się bardzo fajnym składem i stosunkowo przystępną ceną (ok. 20 zł za 250 ml). Posiada on bardzo przyjemne dla oka opakowanie, którego jednak jest średnio wygodne - odkręcenie go pod prysznicem, mokrymi rękami graniczy z cudem. Peeling jest dość gęsty, kremowy, po prostu idealny pod względem konststencji - nie rozpuszcza się zbyt szybko, nie odpada od ciała podczas aplikacji, a zarazem pozwala na dość łatwe rozprowadzenie. 



Peeling Vianek ma naprawdę ładny zapach, lekko słodki, przypominający mi poziomki (?!) i utrzymujący się  przez pewien czas na skórze. Nie jest to zbyt mocny zdzierak, niemniej nie można określić go też mianem delikatnego - ot, po prostu jest dobry, kryształki cukru w połączeniu z rozdrobnionymi ziarenkami czarnuszki działają skutecznie, a zarazem pozwalają na dość częste sięganie po ten produkt, bez obawy, że podrażnimy naskórek. Na skórze pozostawia wyczuwalną tłustą warstwę, która jednak bardzo szybko się wchłania, pozostawiając skórę naprawdę przyjemną i miękką. Olej sojowy, stanowiący bazę tego produktu, doskonale chorni skóre przed nadmierna utratą wody, a tym samym wpływa na poziom jej nawilżenia, przy regularnym stosowaniu. Innymi słowy - pod względem działania nie jestem chyba w stanie nic temu produktowi zarzucić ;)



Peeling do ciała z nasionami czarnuszki bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, zwłaszcza, że po przygodnie z odżywczym żelem do twarzy Vianek (o którym na pewno wspomnę przy okazji bubli 2017), byłam do tej marki dość negatywnie nastawiona. Omawiany peeling działa tak, jak powinien, ma naprawdę fajny skład, nie jest produktem testowanym na zwierzętach. Aktualnie kończę drugie opakowanie tego kosmetyku i czuję, że w przyszłości skuszę się na inne jego warianty. Tymczasem ten z czarnuszką po prostu polecam, ma u mnie mocne 5+ ;)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

0 komentarze: