MAC, Fix+ - recenzja


Blogi, vlogi... naoglądałam się i nasłuchałam dużo na temat Fix+ z MAC. Miałam na niego wielką chrapkę, gdy w mej głowie zrodził się pomysł odnalezienia fixera idealnego (koniec końców ten też znalazłam - zainteresowanych zapraszam TU). Fix+ okazał się zupełnie czymś innym niż początkowo oczekiwałam, ale wszystko po kolei.. ;)


Fix+ mimo swojej nazwy zupełnie nie nadaje się do fiksowania makijażu (co na szczęście doczytałam jeszcze przed zakupem, inaczej pewnie bym była strasznie zawiedziona, mimo że... producent w sumie tego nigdzie nie obiecuje). Jeśli chodzi o utrwalanie , jest zwyczajnie beznadziejny, nie ma się co tu oszukiwać. Nie przedłuży nam trwałości podkładu, dość dobrze sprawdza się jednak jeśli chcemy zlikwidować pudrowy efekt na twarzy. Świetnie nadaje się też do nakładania cieni na mokro. Jednakże jego najlepsze oblicze zobaczymy używając go... jako zwykłego toniku, czy też raczej odświeżającej mgiełki. Fix+  bardzo fajnie odżywia skórę, szybko niweluje uczucie ściągnięcia, przez co uwielbiam go stosować zarówno przed makijażem, jak i po demakijażu. Ładnie pachnie, nie podrażnia, nie szczypie, gdy przypadkiem dostanie się w okolice oczu. Jeśli chodzi o sam atomizer - jest dość ciężki w obsłudze, czasem sprawia problemy przy aplikacji, lubi wylać zbyt dużo produktu (co jest mocno ryzykowne przy aplikacji na makijaż).


Niestety produkt ten jest mało wydajny, a równocześnie ma "macową cenę", tj. 42zł/30ml lub 90zł/ 100ml. Myślę, że za te pieniądze spokojnie można znaleźć inną, fajniejszą mgiełkę do twarzy, dlatego też raczej na pewno do Fix+ nie wrócę :)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

13 komentarze: