Bourjois, CC Cream - recenzja

Jeszcze przed wakacjami, korzystając z jakiejś promocji, kupiłam CC Cream od Bourjois. Towarzyszył mi on kilka dobrych miesięcy i teraz, w przededniu wyrzucenia pustego opakowania, nadeszła pora na jego recenzję ;)


Zacznijmy od tego, że w moim odczuciu jest to raczej lekki, dość wodnisty podkład, a nie krem. Żadnych właściwości pielęgnacyjnych w jego przypadku nie odnotowałam, z drugiej strony ostatnią rzeczą, jaką mogłabym mu zarzucić jest złe działanie na skórę. Nie zapycha, nie przesusza, nie wzmaga świecenia się twarzy, dodatkowo ma SPF15.


Produkt ma bardzo leistą konsystencję, co sprawia pewne problemy podczas aplikacji - po prostu łatwo zbyt mocno nacisnąć tubkę i wylać zbyt dużą jego ilość. Jest dość lekki, ładnie stapia się z cerą, nie podkreślając suchych skórek, czy załamań skóry. Jego krycie określiłabym jako dość dobre, jak na tego typu produkt. Nie pozostawia co prawda zmatowionej twarzy, ale efekt nawet bez przypudrowania jest całkiem ładny i świeży.


CC Cream dość długo się utrzymuje, nie roluje się, ściera w ładny sposób, nie ma więc obaw o nieestetyczne plamy na twarzy po kilku godzinach od aplikacji. Kolorystyka jest - jak zawsze u Bourois - bardzo przyjemna, dość neutralna z delikatną przewagą żółtych tonów. Myślę, że każdy, może prócz ekstremalnych bladziochów znajdzie tu coś dla siebie. Jedyna moja uwaga co do wyboru odcienia - myślałam, że numer 32 będzie odpowiadał 52 w innych podkładach, a tymczasem jest on nieco ciemniejszy, co pokazuje poniższe zdjęcie.

CC Cream 32 w środku, po bokach Healthy Mix 52 i Flower Perfection 52.

Cena regularna tego produktu to ok. 45 zł, ale często można znaleźć go w promocji (ja za swój zapłaciłam ok. 25 zł). Jak dla mnie jest to kolejny podkład od Bourjois pozbawiony większych wad - polecam zdecydowanie, zwłaszcza w okresie wiosenno-letnim :)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

12 komentarze: