Oceanic, Long4Lashes - recenzja



Serum Oceanic kupiłam około rok temu, podczas jakiejś promocji w Rossmanie. Początkowo podchodziłam do niego z nieufnością, zwłaszcza że wszystkie wcześniej używane przeze mnie odżywki do rzęs szybko okazywały się bublami.
Serum Long4Lashes otrzymujemy w dość prostym, ale porządnie wykonanym opakowaniu ze złotą zakrętką. Kształt całości, jak i sam aplikator przywodzą na myśl typowe eyelinery. Opakowanie mieści 3ml produktu i wystarcza na ok. 3 miesiące codziennej aplikacji.


Serum nie piecze, ani nie podrażnia, pod warunkiem, że stosujemy je zgodnie z instrukcją, tj. jedynie na górną linię rzęs. Przy aplikacji na dolną, lubi dostać się do oka, co zdecydowanie nie skutkuje przyjemnym uczuciem (spróbowałam raz i postanowiłam odpuścić sobie dolne rzęsy). Warto zauważyć, że w składzie znajduje się bimatoprost, będący składnikiem leków na jaskrę. Serum należy więc stosować z rozwagą, być czujnym na wszelkie niepożądane reakcje, a przede wszystkim unikać sytuacji, gdy preparat wchodzi w bezpośredni kontakt z gałką oczną.


Jeżeli chodzi o efekty, to muszę przyznać, że serum zaskoczyło mnie bardzo pozytywnie. Po około 2 miesiącach od rozpoczęcia stosowania, rzęsy wyraźnie się poprawiły, zarówno pod względem długości, jak i gęstości (niestety nie posiadam zdjęć "przed" i "po"). Wraz z dobrym tuszem byłam w stanie uzyskać naprawdę teatralny look, kilkakrotnie spotkałam się też z pytaniami o to, co zrobiłam z rzęsami, że są takie długie ;) Po wykończeniu pierwszego opakowania Long4Lashes odstawiłam je na jakiś czas; kolejne kilka miesięcy sprawiło, że rzęsy wróciły do pierwotnej formy. Obecnie postanowiłam znów zrobić sobie kurację z jego użyciem, stąd też na zdjęciu pojawiły się dwa opakowania. Ogólnie produkt polecam, choć z zastrzeżeniem, iż wymaga po pierwsze systematyczności, a po drugie swoistej ciągłości w stosowaniu, bo niestety nawet najdłuższe rzęsy kiedyś wypadną i zostaną zastąpione nowymi, o które też musimy odpowiednio zadbać.

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

6 komentarzy:

  1. Mam i używam:) Ale lepsze efekty zauważyłam po 3 miesiącach, nie zamierzam jednak przerywać kuracji po pierwszym opakowaniu. Dobra odzywka a co najważniejsze, jest chyba najtańsza z odzywek tego typu...no i łatwo dostępna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się rozleniwiłam, gdy już te efekty przyszły ;) Faktycznie, z tych naprawdę działających to ta jest najtańsza chyba :)

      Usuń
  2. Widziałam je ostatnio w Rossmannie. Taka prawda, ze większość odzywek do rzęs działa tak samo. Najważniejszy składnik to systematyczność, bo jak wydasz grube miliony na odżywkę ktora działa a będziesz jej używać od święta to na pewno efekty bedą mizerne. Ja miałam reallash byłam zadowolona jednak po jakimś czasie poszła w odstawke. Ostatnio sobie o niej przypomniałam i... Franca mnie uczulila :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może już zdążyła się zepsuć? W sumie te odżywki mają stosunkowo krótką trwałość od otwarcia... W każdym razie współczuję.

      Usuń
  3. Bardzo ciekawe. Muszę chyba spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  4. Od pewnego czasu zastanawiam się nad jej zakupem, zwłaszcza, że często widzę ją w promocji. Dziękuję za polecenie :)

    OdpowiedzUsuń