Garnier, Płyn micelarny 3w1 - recenzja



Płyny micelarne jakiś czas temu podbiły rynek produktów do demakijażu i całkiem dobrze się na nim utrzymują. Kolejne firmy wypuszczają swoje micele, ale ja przyznaję, że podchodzę do nich często nieufnie... Tak też było w przypadku Garniera, za którego produktami zazwyczaj nie przepadam. Skuszona jakąś promocją w Rossmannie oraz zachęcona licznymi pochwałami (średnia 4,31 na KWC) w końcu zdobyłam się na zakup. I co? I już się chyba z tym produktem nie rozstaniemy.


Producent twierdzi, że płyn jest przeznaczony dla skóry wrażliwej. Ma on za zadanie usuwać makijaż, oczyszczać i koić. Przeznaczony jest do stosowania do twarzy, oczu i ust. Nie ma zapachu. I prawdę powiedziawszy na tym mogłabym zakończyć recenzję, po prostu stwierdzając, że nie ma tu żadnego haczyka i wszystko jest zgodne z obietnicami ;)


Produkt ten świetnie usuwa cały makijaż, nie szczypie, ani nie podrażnia. Nie ma obawy o ból, gdy niechcący dostanie się do oczu, nie ma obawy o przesuszenie, czy ściągnięcie skóry, ani tym bardziej o pojawienie się na niej jakiś niespodzianek. Co dla mnie ważne - nie pozostawia żadnej nieprzyjemnej, wyczuwalnej na skórze warstwy.


Bardzo fajne w przypadku tego płynu jest też jego opakowanie - ma całkiem dobry dozownik, jest wykonane z przezroczystego plastiku, co pozwala na łatwe kontrolowanie tego, ile nam jeszcze zostało do końca. Dodatkowo ma dużą objętość (400ml) i stosunkowo niską cenę, tj. ok. 12 zł.

Od lewej: błyszczyk Revlon, kredki MAC, tusz Clinique, podkład MAC...
Dwa przetarcia i widzimy, że Garnier świetnie poradził sobie z podkładem, tuszem i błyszczykiem, mały problem pojawił się tylko w przypadku macowych kredek, ale one ogólnie są nie do zdarcia, więc możemy mu wybaczyć.
Po prostu nie pozostaje nic innego jak tylko kupować i kupować ;) Jeśli ktoś jeszcze nie zna tego micela, to zdecydowanie polecam go wypróbować.


PS. O innych polecanych płynach micelarnych możecie przeczytać TU

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

12 komentarzy:

  1. Będę musiała wypróbować ten płyn :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam jego dwa opakowania i jeszcze żadnego nie otworzyłam :) Mam ogromny zapas różnych miceli. Muszę coś z nimi zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chyba jestem jakaś lewa :D Wszystkie produkty ten micel domywa tylko nie mój eyeliner z Inglota. Potrafi go rozmazać po twarzy, a i tak, żeby go zmyć musiałabym mega trzeć oczy. Nie wiem może dam mu jeszcze szanse, ale marnie to widzę :( Jak na razie to jest dla mnie bublem wszechczasów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie niczym szczególnym nie zachwycił.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znam tego produktu. Generalnie nie lubię minceli. Ale po takiej recenzji chyba się skuszę :-).

    OdpowiedzUsuń
  6. Wiele blogerek jest nim zachwyconych! Już któraś z kolei taka pozytywna recenzja! Chyba się skuszę!

    OdpowiedzUsuń
  7. Naprawdę warto go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam i bardzo lubię, radzi sobie dobrze z demakijażem i nie podrażnia mojej wrażliwej skóry :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam, bardzo lubię i będąc w PL kupiłam od razu dwie butelki i to na promocji w Kauflandzie za 11 zł :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja kupiłam go na promocji w Biedronce. Właśnie wczoraj mi się skończył. Faktycznie jest dobry. Na razie przetestuję płyn z Mixa i jeśli ten mi nie podpasuje wrócę do Garniera. Cenowo Garnier również wychodzi taniej a pojemność jest ta sama.
    pozdrawiam
    diabelnieanielska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń