Moje jesienne lakiery :)


Kilka dni temu, pisząc o zdobyczach z niedawnych targów kosmetycznych, pochwaliłam się, że posiadam już wzorniki lakierów do paznokci. Wczoraj postanowiłam w końcu uporządkować kolory i sama nie zauważyłam, jak na jednym z nich stworzyła mi się cała paletka ulubionych odcieni jesienno-zimowych z marek mieszanych (essiaki przedstawię przy innej okazji).


Pora więc na prezentację. Oto i one, w kolejności zgodnej z widocznym powyżej wzornikiem :)


Golden Rose Holiday nr 58 - nie przepadam ogólnie za piaskami, ani innymi udziwnionymi wykończeniami, jednak odkąd po raz pierwszy zobaczyłam ten lakier, wiedziałam, że musi być mój. Opisałabym go jako piękną śliwkę z tysiącem złotych, srebrnych, różowych i bordowych drobin. Jakościowo jest świetny, trzyma się dość długo, ładnie kryje (ja daję dwie cienkie warstwy), fajnie prezentuje się jako dodatek na palcu serdecznym. Na wszystkich paznokciach miałam go raz, jednak moim zdaniem było to już za dużo dobroci ;)


Rimmel, Salon Pro, 711 Punk Rock - na co dzień nie lubię granatu i mocnych odcieni niebieskiego na paznokciach, ale ten jest kolejnym wyjątkiem od reguły (o ile możemy go wpisać w tego typu grupę... w sumie znajdziemy w nim odrobinę koloru zimnej stali, nutę fioletu i ciemnoniebieskie tony). Uwielbiam go za fajny, szeroki pędzelek i łatwość aplikacji. Świetnie kryje, trzyma się przyzwoicie, po prostu must have w mojej lakierowej kosmetyczce.


Flormar, nr 427 - moja pamiątka prosto z Turcji. Kojarzy mi się z listopadowym Stambułem... i lakierem Chinchilly z Essie, do którego jest na żywo podobny, choć odrobinę ciemniejszy. Śliczny odcień szarości z nutą fioletu(większą lub mniejszą w zależności od światła), o naprawdę dobrej jakości i cenie, zwłaszcza tej liczonej w tureckich lirach.


Flormar, nr 320 - podobnie jak poprzednika, przywiozłam go ze Stambułu, dlatego też mam do niego dość sentymentalny stosunek. Kolor jest dość nietypowy, czasem jawi się jako malina, czasem jako jeżynowy shake ;) Ogólnie jednak należy go określić mianem brudnego, lekko fioletowego różu. Niestety, jakościowo wypada gorzej od nr 427, zdecydowanie szybciej się ściera i lubi odprysnąć na drugi, trzeci dzień po pomalowaniu.




Golden Rose, Rich Color nr 28 - ten lakier pochodzi z chyba najlepszej serii GR. Ma świetny pędzelek, genialną pigmentację i bardzo dobrą trwałość. 28 ma piękny kolor, idealny na jesienne dni, a do tego wręcz identyczny z Bahama Mama z Essie, więc jeśli ktoś szuka zamiennika, to gorąco polecam sięgnąć po ten odcień.


Golden Rose, Rich Color nr 104 - piękny jagodowy lakier, jedna z najlepszych mieszanek różu i fioletu, jakie mam w swojej kolekcji :) Podobnie jak wcześniejszy odcień GR ma fajną trwałość, dobrze kryje już przy pierwszej warstwie, przy dwóch daje idealny efekt. W buteleczce sprawia wrażenie lakieru z delikatnym niebieskim shimmerem, na paznokciach stanowi jednak ładny, kremowy odcień bez zbędnych drobin.


O.P.I., Dulche de Leche - najdroższy, a zarazem najmniej trwały spośród wszystkich przedstawionych w tym poście lakierów. Uwielbiam jednak jego kolor - neutralna mieszanka różu i brązu. Pasuje w każdej sytuacji, do każdego stroju.


Dla porównania jeszcze pędzelki - te z Golden Rose są według mnie najwygodniejsze.


Może żaden z tych kolorów nie jest szczególnie oryginalny, czy nie pochodzi z najnowszej kolekcji, niemniej wszystkie je bardzo lubię i są moimi pewniakami :)
Ciekawa jestem, jakie kolory Wy macie przygotowane na tę szaro-burą porę roku? :)

Anna Apolonia

"Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe."

7 komentarze: