Pat&Rub, Rewitalizujący balsam do rąk - recenzja


Kosmetyki Pat&Rub poznałam około rok temu i od razu zakochałam się, zwłaszcza w jednej linii... Produktem, który nieustannie mi towarzyszy, niezależnie od pory roku, jest Rewitalizujący balsam do rąk "żurawina i cytryna".


Balsam dostępny jest w dwóch wersjach, o różnych opakowaniach i pojemnościach. 
Większy zawiera 100 ml produktu i zamknięty jest fajnym, bo higienicznym i łatwym w obsłudze opakowaniu typu airless. Mniejszy, to tradycyjna tubka, mieszcząca 50 ml, idealna do torebki.


Jeśli chodzi o najważniejszą cechę tego basamu, mianowicie o działanie, to dla mnie jest ono... po prostu genialne. Nie jest to produkt mocno treściwy, czy gęsty, tłusty, a mimo to świetnie radzi sobie ze zniszczoną, przesuszoną skórą dłoni. Balsam szybko się wchłania, nie pozostawia na dłoniach żadnej tłustej warstwy. Genialnie nawilża skórę, przy dłuższym stosowaniu ją wyraźnie zmiękcza i daje efekt zadbanych dłoni. 


W kwestii zapachu trzeba powiedzieć wprost - albo się go pokocha, albo znienawidzi ;) Jest dość mocny, z wyraźną cytrynową nutą. Dla mnie to kolejny plus tego produktu.


Żeby nie było zbyt różowo, balsam z Pat&Rub ma dwie wady, w tym dostępność. Drugim minusem może być cena, zwłaszcza ta w Sephorze (49 zł za duże opakowanie, małych tam raczej nie znajdziemy). Na stronie producenta 100ml dostaniemy za 39 zł, 50 ml za 19,90 zł, jednak dojdą nam koszty wysyłki... Na szczęście jest jeszcze jedno miejsce, w którym możemy je zakupić -  strona internetowa Empik. Ceny na niej odpowiadają cenom producenta, ale odbiór w wybranym salonie stacjonarnym jest darmowy ;)


Podsumowując, bardzo lubię ten produkt i zdecydowanie polecam wypróbowanie :)

                                                                                                                         



PS Dziś ze względu na pracę nie dałam rady... ale już jutro jadę do Krakowa ;)

Wybiera się ktoś? A może już byłyście? :)

Unknown

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

17 komentarzy:

  1. Super ta podpowiedź z zakupami na stronie Empiku. Całkiem zapomniałam o tej możliwości. Z niecierpliwością czekam też na relację z Krakowa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raz byłam tak zdesperowana, że dosłownie cały internet przetrzepałam w poszukiwaniu tego kremu :D I tak trafiłam przypadkiem na Empik... w sumie wcześniej nawet ich nie podejrzewałam o dystrybucję kosmetyków :)

      Usuń
  2. Nigdy nie miałam jeszcze do czynienia z kosmetykami tej firmy. Ale dzięki, dobrze wiedzieć o możliwości odebrania w Empiku :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo dobrego słyszałam o kosmetykach tej firmy. Jednak ja nie mogę zdzierżyć kremów do rąk. Jest to chyba jedyny dostępny kosmetyk na rynku, którego nie stosuję. Pewnie gdybym miała dłonie przesuszone to ratowałby mnie. Np. moja siostra ma straszne problemy z rękoma. Maści nawet od dermatologa nie pomagały więc u niej kremy do rąk lecą jak woda. Podsunę jej tą markę może jej pomoże :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbować zawsze można :) Moja mama też ma podobne problemy i jej ten krem służy :)

      Usuń
  4. Też często zamawiam różne rzeczy w Empiku :)
    A kremu z tej firmy nie miałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie często zamawiam, ale nigdy książki... te mają masakrycznie drogie :/

      Usuń
  5. Nie lubię kosmetyków P&R, a ich zapachy dla mnie są zbyt duszące ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie są idealne, ale jestem w stanie zrozumieć, że mogą kogoś męczyć ;)

      Usuń
  6. Ja mam ich inną linie i również uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przyznaję, że wszystkie kosmetyki tej marki mam z tej (jedynej słusznej :D ) linii. Jak mi się kiedyś znudzą, to pewnie sięgnę i po inne ;)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Ciekawe kiedy sobie "wychodzi" :D U mnie poszło jej szybko... ale została na długo :)

      Usuń
  8. Ja mam ten krem, bardzo go lubię :)
    I do tego ten zapach - rewelacja !

    OdpowiedzUsuń