Far away, czyli warto się trzymać z daleka

22:02 , , 10 Comments


Są marki, z których jestem w stanie niemal na ślepo wybierać produkty, są też takie, które w 90% mnie zawodzą... Do tej drugiej grupy należy Avon, z którego co jakiś czas coś do mnie jednak trafia, najczęściej po prostu pod postacią prezentów. Dziś chciałam napisać o takim właśnie nieudanym podarunku - dezodorancie w kulce Far Away.


Produkt ten charakteryzuje dość mocny, perfumowany zapach. Jeśli naszą główną nutą są perfumy z tej samej linii, to całość będzie się dobrze dopełniać, jeśli na co dzień używamy jednak innego produktu - oba zapachy będą się pewnie mocno ze sobą gryzły.


Opakowanie jest zwykłe, ale w pozytywnym tego znaczeniu - poprawnie wyprofilowane, dobrze leży w dłoni, nie przecieka, poprawnie dozuje produkt.


Far Away ma przy tym wszystkim jedną, ale zasadniczą wadę - nie działa. Nawet powiedziałabym więcej, on wręcz sprzyja poceniu się, swoją mocną nutą zapachową dodatkowo wyostrzając woń potu. Innymi słowy - bubel, od którego naprawdę należy się trzymać z daleka. Zdecydowanie far away...

 

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

10 komentarze: