Apokaliptyczny bubel...

Przed lakierami do ust z Rimmel długo się wzbraniałam, sama nie do końca wiem czemu. Całkiem lubię szminki tej marki (na czele z Airy Fairy), jednak lakier do ust mnie nie pociągał szczególnie, mimo wielu pozystywnych opinii na blogach.


Ostatecznie w moje ręce, nieco przypadkowo, wpadł odcień 300 Out of this world. Przyznaję że sam kolor i duża ilość drobinek średnio przypadły mi do gustu, jednak nie uznaję tego za minus, bo w końcu odbiór koloru jest dość subiektywną sprawą.


Pigmentacja jest całkiem ok, produkt łatwo i dość precyzyjnie się nakłada. Podoba mi się kształt aplikatora, również samo opakowanie nie pozbawione jest uroku. Out of this world nie wysuszył mi ust, jednak kolor kolor utrzymywał się na ustach raczej krótko. Lakier był dość wyczuwalny, przyciśniecie chusteczki do ust gwarantowało ładną odbitkę, gdyż zwyczajnie nie ma tu mowy o zastyganiu i "wpijaniu" się koloru w usta... Stąd nie jestem pewna czy nazwa "lakier" jest w tym przypadku dobrze dobrana, jak dla mnie to po prostu dobrze napigmentowany błyszczyk.


Apocalips, przy tych wszystkich względnie neutralnych cechach, ma jednak jedną wadę - i to poważną na tyle, bym planowała go zwyczajnie posłać w świat/wrzucić do kosza zaraz po tej recenzji - zapach. Jak dla mnie jest to smród porównywalny do starej, zepsutej szminki. Co gorsza, wyczuwam go długo po aplikacji, co wyjątkowo mnie irytuje i na dłuższą metę sprawia, że robi mi się niedobrze... Nie wiem, czy trafił  mi się jakiś felerny egzemplarz (na pewno nie był stary, więc nie w tym problem), czy też zwyczajnie posiada on w sobie coś, czego nie mogę zdzierżyć.


Miałyście jakieś lakiery z serii Apocalips? Polubiłyście się z nimi? Czy podobnie jak ja, stwierdziłyście, że są one przereklamowane?

Anna Apolonia

"Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe."

27 komentarze: