Nichaj dobry czas trwa... kilka słów o paście Lush :)


Dawno, dawno temu zaczytałam się w forum wizaż.pl i zapragnęłam poznać bliżej produkty Lush. Odkąd zaczęłam regularnie podróżować, przestały być one dla mnie niedostępne. Z tej też racji przetestowałam już chyba większość "klasyków lushomaniaczek", w tym kilka czyścików do twarzy. Dziś chciałabym trochę czasu poświęcić jednemu z nich, a mianowicie Let The Good Times Roll :)


Czyścik otrzymujemy zamknięty w typowym dla marki, czarnym plastikowym opakowaniu. Nie jest ono co prawda najpiękniejsze, jednak wg mnie całkiem wygodne (no i po uzbieraniu kilku możemy je wymienić na świeżą maskę do twarzy). Cena tego produktu to ok. 10 euro za 100 gram, które jednakże wystarczają na dość długo (w sumie trzeba się spieszyć, by go wykończyć przed upływem daty ważności).


Skład jest przyjemny, wręcz apetyczny, podobnie jak i zapach ;) Sama pasta wygląda niczym surowe ciasto drożdżowe, którego mały fragment musimy oderwać i wymieszać z odrobiną wody przed nałożeniem na twarz.

Resztki pasty w przededniu terminu ważności ;)

Produkt dobrze oczyszcza skórę, choć wiadomo - makijażu oczu nim raczej nie zmyjemy. Ma lekko peelingujące właściwości, nie jest to jednak typowy ździerak, osobiście nie widzę problemu w codziennym użytkowaniu go. Pozostawia na skórze lekki film, a raczej coś, co określiłabym delikatną warstwą ochronną, której nie należy mylić z tłustą powłoką... Nie ma mowy o wysuszeniu skóry, po użyciu LTGTR jest ona przyjemna, delikatna i gładka. Jak za dotknięciem magicznej różdżki znikają suche skórki, równocześnie jednak nie zaobserwowałam przetłuszczenia czy zapchania porów.


Na dłuższą metę nie odnotowałam jednak żadnej spektakularnej zmiany w kondycji mojej skóry. Po odstawieniu produktu, cera wraca szybko do normalności, a przyjemne wrażenie gładkości gdzieś znika. Pod tym względem lepiej sprawowała się u mnie pasta Angels on Bare Skin (zwłaszcza wspomagana przez Dark Angels), do której swoją drogą mam zamiar niebawem powrócić ;)


Miałyście okazję używać produktów Lush? Lubicie je, macie jakiś faworytów? :)


Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

32 komentarze:

  1. Nie miałam jeszcze nic z tej firmy, chociaż kuszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Opakowanie rzeczywiście śliczne przypomina mi lody , chętnie wypróbuje <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety nie miałam jeszcze okazji uzywać produktów z tej firmy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nadarzy Ci się okazja, to próbuj, bo to bardzo fajna marka :)

      Usuń
  4. Miałam kilka kosmetyków Lush i mam ochotę na inne, choć najbardziej kuszą mnie ich produkty do kąpieli :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam wanny, więc akurat wszelkie kule etc. są poza moim obszarem zainteresowań :P

      Usuń
  5. fajny post!

    www.homemade-stories.blogspot.be

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam o tych kosmetykach, ale żadnego z nich jeszcze nie wypróbowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli będziesz miała okazję to wypróbuj - są warte swojej ceny ;)

      Usuń
  7. Ale dziwadło :D Pierwszy raz widzę. Ale do odważnych świat należy więc jak tylko gdzieś upoluję to spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  8. muszę w końcu coś wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Już od pewnego czasu mnie kuszą, ale niestety brak dostępu :(
    www.jlw-lifestyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem... szkoda, że nie weszli jeszcze na polski rynek, choćby ze sklepem internetowym :(

      Usuń
  10. Z Lusha lubie bubble bars. Dobre do romantycznych kapieli. Bath bomb nie lubie, bo zmienia wode w mleko i nie czuje sie po takiej kapieli czysta. Próbowałam odzywkę American Cream, ale za lekka na moje przesuszone włosy. Czasami kupuje zele pod prysznic jak maja w przecenie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybym tylko miała wannę... American Cream pięknie pachnie, ale też jakiś szalonych efektów u siebie nie zauważyłam ;)

      Usuń
  11. Nie miałam do czynienia z produktami tej firmy :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam okazję wejść do tej willi zapachów, kupiłam pare produktów, jednak najbardziej zadowolona byłam z bubble bar :D Mydło takie sobie :D Za to bomby do kąpieli... ubóstwiam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mydła faktycznie bywają różne... ja niby wszystkie, które przetestowałam, polubiłam, ale jakoś nie ciągnie mnie na powrót do nich ;)

      Usuń
  13. Ja również słyszałam o tych kosmetykach, ale nie miałam okazji wypróbować.. jakoś też specjalnie mnie nie kuszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyś weszła do "willi zapachów", jak wyżej został sklep Lush określony, na pewno coś by Cię skusiło ;)

      Usuń
  14. Słyszałam o tych kosmetykach, ale jeszcze nie próbowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są naprawdę warte wypróbowania, tylko szkoda, że kiepsko z ich dostępnością...

      Usuń
  15. miałam, uwielbiałam jej zapach, jednak do mojej cery była zdecydowanie za mocna, zatem zużyłam do ciała... ale aniołek także świetnie się u mnie sprawdził i do niego chętnie powrócę:)

    pozdrawiam ciepło
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam skórę jak dinozaur :D Rzadko kiedy coś jest zbyt mocne :P

      Usuń