Wiosna... na ustach :)


Należę do grupy osób, które w zależności od pory roku, zmieniają swoje preferencje kolorystyczne w makijażu ;) Wiosna zazwyczaj oznacza dla mnie jasne, pastelowe barwy, przypomina mi też o pięknie koloru koralowego, zwłaszcza w jego rozbielonej wersji.


O jasnym, koralowym lakierze pisałam już kilka dni temu (w tym poście), dziś pora na dwa produkty do ust, które kojarzą mi się z coraz cieplejszymi i dłuższymi dniami :)


Inglot Sleeks Cream o numerze 101 to świetny błyszczyk w odcieniu brzoskwini złamanej różem, o dość gęstej, ale niezbyt klejącej konsystencji. Nie posiada żadnych drobinek, na ustach daje ładną błyszczącą taflę koloru, przy czym trzeba stwierdzić, że jak na tego typu produkt, jest dość porządnie napigmentowany.


Był on zdecydowanie moim ulubieńcem w ubiegłoroczne wakacje - nie jest zbyt "nudziakowy", ale też nie przytłacza makijażu oczu, świetnie komponuje się przy tym w zasadzie z każdym kolorem nałożonym na powieki.


Podoba mi się w nim zapach (nieco waniliowy) oraz samo opakowanie, o fajnym designie i trwałych napisach. Jedynym minusem w przypadku tego produktu jest jego aplikacja - raczej nie ma szans, by ładnie go nałożyć bez lusterka. Zgodnie z obietnicami producenta, nie wysusza ust, niestety nie trzyma się na nich zbyt długo. Cena to 22 zł za 5,5ml.


Maybelline Color Whisper 430 Coral Ambition to lekka pomadka w kolorze dość mocno rozbielonego koralu (whisper w nazwie tej serii genialnie oddaje ich naturę ;)).


Nadaje ustom delikatny kolor oraz ładny, choć niezbyt szalony połysk. Świetnie wygląda z lekko opaloną skórą, ale i bladziochom powinna przypaść do gustu.


Jest świetna na co dzień, i idealna w lato choćby z tego względu, że sztyft nie rozpuszcza się pod wpływem ciepła, ani nie łamie. Opakowanie nie jest najpiękniejsze (pomarańczowy, łatwo rysujący się plastik...), niemniej dość trwałe. Konsystencją ta pomadka przypomina mi nieco masełka do ust; jej największym minusem jest to, że lubi podkreślać suche skórki...


Na duży plus zaliczam to, że Coral Ambition nie sprawia, iż zęby wyglądają na żółte (co miałam okazję u siebie zaobserwować przy pewnym koralowym błyszczyku z Yves Rocher). Niestety, podobnie jak Inglot, nie grzeszy trwałością, na szczęście - także nie wysusza. Jej cena to ok. 25 zł za 3,3 grama.

Na koniec jeszcze mały swatch ;)

Po lewej Inglot, z prawej - Maybelline
Czy do tej dwójki w tę wiosnę dołączy coś nowego? Tak, ale o tym napiszę niebawem ;)

PS Przepraszam znów za moją nieobecność na Waszych blogach, postaram się nadrobić zaległości jutro i w kolejnych dniach, gdy tylko trochę moje życie zwolni tempa ;) Trzymajcie się ciepło :)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

12 komentarze: