Wiosna w kominku :)

Jako że rozpoczął się marzec i możemy wyglądać nadchodzącej wiosny, postanowiłam dziś przyjść z recenzją kwiatowego zapachu, odpowiedniego na obecną aurę pogodową.


Honey Blossom to według producenta popozycja, w której wyczuć możemy słodki miód, żywiczne drewno, piżmo oraz frezję. Powiem szczerze, że ja żadnego z tych zapachów nie potrafię dokładnie zidentyfikować, co więcej nie jestem też w stanie do końca sprecyzować, jakie aromaty przeważają w tej dziwnej, acz przyjemnej mieszance.


Dla mnie Honey Blossom to słodkie, nieco perfumeryjne kwiaty z odrobiną świeżych nut gdzieś w tle. Momentami mam wrażenie, że jest w tym wosku też coś ziołowego. Zapach, wyczuwalny na sucho, jest zdecydowanie zintensyfikowany po odpaleniu, stąd też sugerowałabym stosowanie go w naprawdę minimalnych ilościach, lub - po prostu - na dużych przestrzeniach. Na zdecydowany plus trzeba zaliczyć długość wydzielania olejku - rozgrzanym kawałeczkiem możemy cieszyć się przez kilka dobrych godzin. Poza tym - urzeka mnie w tym wosku jego kolor i ciesząca oko, radosna i wiosenna naklejka ;)


Honey Blossom z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom kwiatowych zapachów, powinien też spodobać się wielbicielom słodkości. Dla mnie jest to jedna z najfajniejszych propozycji od Yankee, niebanalna, ciekawa i naprawdę dobra pod względem intensywności zapachu. Jeśli nie znacie - polecam wypróbować :)
Wosk ten można kupić TUTAJ, inne produkty Yankee Candle znajdziecie z kolei TU ;)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

17 komentarze: