Róż - legenda :) Kilka słów o Well Dressed

16:43 , , 16 Comments


Są takie produkty, które wywołują szybsze bicie serca u Wszystkich kosmetykoholiczek. Jednym z nich jest niewątpliwie róż MAC o wdzięcznej nazwie Well Dressed. Od jakiegoś czasu jestem posiadaczką tego odcienia, stąd też dziś chcę się podzielić wrażeniami z użytkowania tego kultowego kosmetyku.


Róże z MAC dostępne są w wielu kolorach i wykończeniach, w przypadku Well Dressed mamy do czynienia z wykończeniem typu Satin, czyli zbliżonym do matowego, ale równocześnie dającym delikatne rozświetlenie. Róże z podstawowej serii mają 6 gram, kosztują obecnie 96 zł.


Opakowanie produktu jest proste, czarne i solidne, ot MAC w całej swojej krasie ;)


Well Dressed jest najdziwniejszym różem, jaki miałam okazję używać. Swatch na palcu wskazuje, że pigmentacja nie jest zbyt dobra, jednak kolor uzyskujemy łatwo już po jednym pociągnięciu pędzla. Róż jest bardzo delikatny, prawie niewidoczny na twarzy, jednak daje jej "to coś" - ożywia skórę i sprawia, że wygląda ona zdecydowanie promienniej. Kolor, w opakowaniu prezentujący się jak zwykły, chłodny jasnoróżowy, na twarzy nie daje "zimnego" wrażenia, a świetnie dopasowuje się do całej reszty. Z pewnością, zgodnie z powszechnymi opiniami, jest to jeden z najbardziej uniwersalnych kolorów, jakie możemy sobie wyobrazić - pasuje do niemal każdego makijażu i stroju, przy tym powinien odpowiadać wielu typom urody (w sumie tylko na bardzo ciemnej skórze nie jestem w stanie go sobie wyobrazić).


Konsystencja produktu jest bardzo przyjemna - jest świetnie zmielony i jedwabisty. Łatwo się aplikuje, dobrze rozciera, czy buduje nasycenie - choć wiadomo - zbyt mocnego efektu takim odcieniem nie uzyskamy ;) To zresztą jest dużym plusem, bo bezpośrednio wpływa na ryzyko plam i stworzenia makijażu "na clowna". Po prostu, możliwość skrzywdzenia się tym produktem, jest naprawdę niewielka. Trwałość na policzkach oceniam również bardzo dobrze, spokojnie wytrzymuje 8 godzin w pracy.


Tym, co najbardziej mnie w Well Dressed zdziwiło, jest rozświetlenie, jakie daje - otrzymujemy za jego pomocą bardzo delikatną taflę, czy może raczej słynny "glow", nie wymagający żadnego wsparcia od wszelkiego typu rozświetlaczy. Po prostu - cudo!


Do zakupu Well Dressed przymierzałam się już kiedyś, jednak ostatecznie skusiłam się na inny odcień, tj. Rosy Outlook. Obecnie nieco żałuję, że moja przygoda z Well Dressed zaczęła się tak późno i stwierdzam, że z pewnością stanie się on stałym gościem w mojej podręcznej kosmetyczce ;)


Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

16 komentarze: