Krem na (nie)pierwsze zmarszczki po raz drugi ;)

14:45 , , 6 Comments


Dziś nadeszła pora na bardzo krótką recenzję. Czemu tak krótką? Bo niemal identyczną, jak ta sprzed kilku dni ;) Czyli pora na kolejny krem z Eveline - Bio Haluron 4D Przeciwzmarszczkowy krem na noc wzmacniający włókna kolagenowe.


Produkt zamknięty jest w ładnym, solidnym słoiczku, identycznym niemal, jak ten, w którym znajduje się krem na dzień. Cena i gramatura również kształtują się na tym samym poziomie (ok. 17 zł za 50 ml). Bardzo zbliżony jest też zapach i konsystencja, na pierwszy rzut oka, te dwa produkty odróżnia jedynie kolor - krem na noc jest jasno turkusowy ;)


Krem ładnie się wchłania, nie pozostawia tłustej warstwy. Nie zapycha, ani nie wywołuje (przynajmniej u mnie i u mojej mamy) żadnych reakcji alergicznych. Czy faktycznie działa przeciwzmarszczkowo? Ciężko ocenić, jak zawsze przy tego typu kosmetykach. Ważne, że lekko napina skórę, nawilża średnio.


Ogólnie produkt ten jest przyjemny, jednak raczej nie określiłabym go mianem genialnego. W duecie oba kremy z serii Bio Haluron spisują się dość dobrze, niemniej wersja na noc mogłaby być bardziej nawilżająca. Jeśli ja, osoba z cerą mieszaną, muszę się przy jego stosowaniu wspomagać przynajmniej wodą termalną, to osoby ze suchą skórą raczej na pewno miałyby tu powód do narzekania...


Czy polecam? Na prezent dla mamy/cioci/starszej siostry tak. Ja sama jednak raczej do tego kremu (a raczej jego dalszego podkradania ;)) nie wrócę, niemniej moja mama, którą określiłabym mianem "głównej testerki" w tym przypadku, jest całkiem z niego zadowolona :)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

6 komentarze: