Garść nowości kosmetycznych ;)


Jakiś czas temu postanowiłam ograniczyć zakupy. I wtedy przyszła do nas wielka promocja w Rossmannie... Ale do niego wrócimy pod koniec posta, na początek - kilka drobiazgów z allegro i dwa miłe prezenty od przyjaciółki ;)


Zacznijmy od dobroci, które dostałam. Krem Mattierender 24-h Pflege-Smoothie marki Sans Soucis dedykowany jest skórze mieszanej i tłustej. Ma za zadanie matowić skórę, jest wegański, nie ma w składzie PEGów, parabenów, olei mineralnych ani perfum. Przyznaję, że produkty Sans Soucis są mi zupełnie nieznane, więc ciekawa jestem jak moja skóra na niego zareaguje.


Kolejny prezent to Vichy Dermablend. Nie trzeba go raczej nikomu przedstawiać ;)


Róż mineralny Love Thing z MAC upolowałam na allegro za 40 zł. O ile, znów udało mi się trafić na oryginał (btw. tu znajdziecie małe wskazówki, jak nie naciąć się na podróbkę), o tyle kolor na żywo okazał się trochę przerażający i pozwolił mi częściowo zrozumieć osobę, która się go pozbyła ;) Love Thing jest ciemny, burgundowy, posiada złote drobinki i niestety ma strasznie mocną pigmentację. Czuję, że czeka mnie droga przez mękę przy okazji uczenia się jego właściwej aplikacji. Jednocześnie myślę, że z opalenizną może dawać naprawdę ładny efekt.


Skoro już przy kolorówce jesteśmy, to pochwalę się, że wreszcie upolowałam azjatyckie kremy BB, a raczej ich próbki ;)



Na pierwsze testy czekają więc SKIN79 w wersji Hot Pink oraz Vip Gold...


...a także - nieco mniej popularne - Etude House Precious Mineral w trzech wersjach: Blooming Fit, Cotton Fit oraz Perfect Fit (każdą z nich zamówiłam w dwóch kolorach - jaśniejszym N02 i ciemniejszym W13). 


Mały dodatek stanowi tu mająca za zadanie redukować zaczerwienienia baza It's Skin Babyface Base 02 Green.


Na koniec jeszcze zdjęcie prezentujące, co udało mi się kupić w Rossmannie... ;)


Powiem tak - jestem z siebie bardzo dumna, bo choć raz dotrzymałam postanowienia i nie dałam się skusić kolejnym produktom, które pewnie długo by tylko leżały i czekały na otwarcie. Warto pamiętać, że to nie była pierwsza tego typu promocja i na pewno też nieostatnia... ;)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

30 komentarze: