Dobre i polecane pędzle do oczu :)

W dzisiejszym poście chciałabym Wam pokazać kilka pędzli - moich zdecydowanych sprzymierzeńców udanego makijażu oczu :)


Kiedyś spotkałam się ze stwierdzeniem, że podstawą dobrze wykonanego makijażu są pędzle, którymi operujemy. Po kilku latach, odkąd postanowiłam podarować sobie wszelkie pacynki, coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że dobre narzędzia dają dobre efekty ;) Nie przedłużając, zapraszam na mały przegląd :)


Hakuro

Z pędzlami Hakuro zetknęłam się ponad 3 lata temu, co ciekawe - prawie wszystkie pośród zakupionych wówczas pędzli dalej mi służą. Włosie jest w nich naprawdę dobrej jakości - miękkie, wytrzymałe, długo zachowujące pierwotny kształt, mimo częstego używania i mycia. Wadą Hakuro niewątpliwie są łatwo ścierające się napisy - przygotowując ten post musiałam trochę się namęczyć, zanim przypomniałam sobie wszystkie numery ;) Stosunek jakości do ceny jest według mnie świetny i na pewno są one godne polecenia.

H78 to mój ulubieniec jeśli chodzi o podkreślenie łuku brwiowego, kącików, ale też dodanie jakiegoś niewielkiego akcentu kolorystycznego na powiece. Nadaje się również do podkreślenia dolnej powieki, choć przyznaję, że w tym celu nieczęsto go używam. Jest precyzyjny i wygodny w użyciu. H78 posiada naturalne włosie (kucyk), kosztuje ok. 18,50 zł.


H70 to pędzel, który używam codziennie i w każdym makijażu. Służy mi do nałożenia koloru na całą powiekę ruchomą, ale też niekiedy do szybkiego podkreślenia łuku brwiowego. Dobrze nabiera cień, jeszcze lepiej go nakłada, bez większej utraty koloru. Jego wielkość jest jak dla mnie idealna - nie muszę się "namachać", aby pokryć całą powiekę, ale też nie jest w żaden sposób niewygodny z powodu swojej szerokości. Włosie jest dość sztywne i zbite, niemniej nie drapie powieki. H70 jest wykonany z naturalnego włosia (kucyk), kosztuje ok. 16,50 zł.


H85 to jedyny pędzel, który po ok. 2 latach stracił kształt i ostatecznie wymagał wymiany na nowszy model (który niestety też już powoli zaczyna się niszczyć). Jest on idealny do podkreślania brwi oraz rysowania kresek. Precyzyjny, łatwy do operowania. H85 posiada włosie syntetyczne, jego cena to ok. 13 zł.


Maestro

Z pędzlami Maestro nie miałam zbyt wiele do czynienia. Miałam okazję im się bliżej przyjżeć w ubiegłym roku, podczas targów kosmetycznych w Krakowie, jednak ich włosie wydało mi się wtedy średnie w porównaniu choćby do Hakuro. Ostatecznie mam jeden pędzel Maestro, który jest słabszy pod względem wykonania od innych w mojej kolekcji, zdecydowanie szybciej niszczeje, niemniej naprawdę go uwielbiam, głównie ze względu na wielkość, jakiej póki co nie znalazłam w innych firmach.

Maestro 420, rozmiar 6 to maleński kulkowy pędzelek, który jest idealny do podkreślenia dolnej powieki i w takim to celu używam go dosłownie przy każdym makijażu. Precyzyjny, idealnie transferujący kolor i świetnie sprawdzający się przy punktowej aplikacji cieni. Bardzo dobrze rozciera kredki na linii rzęs. Mam go niespełna rok i niestety zaczyna powoli gubić kształt, niemniej z pewnością kupię kolejny egzeplarz. Maestro 420 wykonany jest z włosia naturalnego (kucyk), kosztuje ok. 17 zł.


Zoeva

Do Zoeva podchodziłam nieco nieufnie. W końcu jednak zamówiłam jeden pędzel, a krótko po tym - dwa kolejne ;) Zoeva zachwyciła mnie naprawdę świetną jakością - pędzle są porządnie wykonane, mają dobre, nie tracące kształtu włosie, łatwo się dopierają, dobrze się nimi pracuje. Są nieco droższe od Hakuro, niemniej zdecydowanie warte swojej ceny. Co bardzo mi się w nich podoba - nie ścierają się na nich napisy, przez co pędzle mimo dluższej już eksploatacji, wciąż wyglądają jak nowe, czego niestety nie mogę powiedzieć o innych egzeplarzach, które posiadam - nawet MAC się w tej kwesti nie popisał... Przyznaję, że obecnie mam dużą ochotę poznać pędzle Zoeva do makijażu twarzy, być może we wrześniu w końcu skuszę się na jakiś zestaw tej firmy.

Zoeva 227 Luxe Soft Definer z pozoru wydaje się być świetnym odpowiednikiem słynnego MAC 217. Dobrze się sprawdza przy nakładania cieni (w postaci dość lekkiej mgiełki koloru) oraz ich rozcierania. Bardzo ładnie zaciera wszelkie granice, czy po prostu aplikuje sypkie, lub prasowane produkty na powiekę. W podbramkowej sytuacji, da się nią wykonać cały makijaż powieki (oczywiście bez kresek ;)), jednak nie jestem przekonana, czy moją opinię podzieliłyby dziewczyny z mniejszymi oczami (główka pędzla jest jednak dość duża). Najczęściej używam ją jednak po prostu do blendowania. Jest wykonana z naturalnego włosia (koza), kosztuje ok. 32 zł.


Zoeva 227v Soft Definer Vegan w to pędzel idealny, jeśli mowa o nakładaniu korektora oraz kremowych cieni. Pozwala on uzyskać cieniutką, równą warstwę, nie zatraca nigdzie pigmentu aplikowanego produktu, pozwala też na jego wycieniowanie i budowanie delikatnych przejść. Dodatkowo, mam wrażenie, że kremowe cienie nałożone tym pędzlem dłużej się trzymają, rzadziej rolują. Kształt i wielkość są w tym przypadku jak dla mnie świetnie dobrane. Pędzel łatwo się czyści (co - jak wiadomo - przy cieniach w kremie wcale nie musi być łatwe), nie odkształca, jest dość sprężysty, nie zostawia smug.  Zoeva 227v posiada syntetyczne włosie (taklon), kosztuje ok. 32 zł.


Zoeva 235 Contour Shader nie jest pędzlem niezbędnym, jednak zdecydowanie przydatnym, zwłaszcza gdy mamy ochotę na nieco mocniejszy look ;) Jest to idealny pędzel do podkreślenia załamania, do konturowania powiek. Idealnie ścięty, niestety średnio sprawdza się przy blendowaniu (nie jest wystarczająco "puchaty" ;)), stąd też osobiście polecałabym go używać głównie do nakładania koloru w ciężej dostępnych miejscach i wstępnego etapu zacierania granic między poszczególnymi cieniami. Zoeva 235 wykonany jest z włosia naturalnego (koza), jego cena to ok. 32 zł.


MAC
Pędzle z MAC są słynne. Ręcznie robione, idealnie dopracowane, mają grono fanów, do których pewnie też bym dołączyła, gdyby nie ceny... MAC liczy sobie średnio 3-4x więcej za pojedynczy pędzel, niż pozostałe firmy z jakimi miałam do czynienia. Stąd też w mojej kolekcji jest tylko jeden, najsłynniejszy pędzelek tej marki.

MAC 217 to pędzel prawie idealny. Wielofunkcyjny, dobrze nakłada zarówno sypkie, prasowane, jak i kremowe produkty. Pięknie blenduje cienie, ładnie buduje krycie korektora. Da się nim po prostu zrobić wszystko. Ja najczęściej sięgam po niego, gdy chcę ładnie rozetrzeć granice pomiędzy kolorami, albo subtelnie podkreślić załamanie powieki. Niezwykle łatwo go doczyścić, szybko schnie, nie mogę mu w zasadzie nic zarzucić poza jednym - po ok. miesiącu starły mi się z niego napisy, co przy jego cenie powinno być niedopuszczalne. MAC 217 wykonany jest z naturalnego włosia, jego koszt to 105 zł.


I to chyba wszystkie pędzle, które używam na co dzień i którymi naprawdę lubię pracować. Z chęcią poczytam, jacy są Wasi ulubieńcy w kategorii pędzli do makijażu oczu :)


Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

8 komentarze: