5 cieni MAC idealnych na jesień :)

17:11 , , 17 Comments


Praca daje mi ostatnio w kość, stąd też dziś, dla odrobiny relaksu, postanowiłam powrócić do mojego ulubionego tematu - cieni :P Tym razem przedstawię wam moją subiektywną listę MACzków, idealnych na jesień.


Tempting to odcień średniego brązu, zawierającego całe mnóstwo złotych drobinek. Mimo wykończenia Lustre, jest świetny - drobiny nie osypują się zbytnio, a pigmentację należy określić jako wzorową. Tempting świetnie komponuje się z większością kolorów (począwszy od delikatnych nudziaków, a na żywych i odważnych barwach kończąc), jednak ja najbardziej lubię go nosić solo na całej powiece ruchomej, ewentualnie z lekkim podkreśleniem załamania powieki, przy użyciu innego, nieco ciemniejszego i mniej błyszczącego brązu. W ten sposób stosowany, ładnie podkreśla spojrzenie, ale równocześnie pozwala na fantazję przy doborze koloru szminki ;) Dla mnie - brąz idealny, którego uroku niestety nie udało mi się uchwycić na swatchach...


Sumptous Olive określiłabym mianem najbardziej twarzowej zieleni, jaką widziałam. Kolor jest miksem khaki,złota i odrobiny brązu, widocznego zwłaszcza przy roztarciu. Fajnie prezentuje się na całej powiece ruchomej, lubię go też stosować do podkreślenia załamania, czy dolnej linii rzęs.


Amber Lights to piękny odcień nieco rudego złota. Bardzo dobrze sprawdza się przy niebieskiej tęczówce, myślę jednak, że równie ładnie powinien podkreślić brązowe lub zielone oczy. Cień jest bardzo mocno napigmentowany i wręcz kremowy - świetnie się z nim pracuje. Osobiście rzadko nakładam go solo na powiekę ruchomą, najbardziej lubię go używać w roli akcentu kolorystycznego, dopełniającego nieco bardziej stonowane odcienie.


Woodwinked to kolejne, niezbyt oczywiste złotko w mojej kolekcji - w tym przypadku kolor tego szlachetnego metalu został zmiksowany z brązem ;) Cień jest świetnie napigmentowany, pięknie sprawdza się na powiece ruchomej (nawet solo), czy do podkreślenia dolnej powieki. Genialnie komponuje się z Sumptous Olive, niemniej z całą pewnością można znaleźć wiele innych udanych połączeń kolorystycznych z jego wykorzystaniem. Jest to jeden z moich pierwszych cieni MAC, a zarazem jeden z niekwestionowanych ulubieńców.


Cranberry jest już chyba cieniem legendą. Piękny, nasycony i łatwy w obsłudze odcień pozwala na stworzenie nie tylko efektownego smoky, ale też ciekawych dziennych makijaży z żurawinowym akcentem ;) Przyznaję, że jeszcze nie znalazłam mojego ulubionego sposobu na aplikację tego cienia (mam go stosunkowo niedługo), niemniej mam kilka pomysłów, o których napiszę, przy okazji recenzji porównawczej Cranberry i jego odpowiednika z Inglota :)


Na swatchach przedstawione kolory prezentują się następująco (swatch pierwszy - niezbyt mocne światło dzienne, drugi - światło sztuczne)...

Od lewej: Tempting, Sumptous Olive, Amber Lights, Woodwinked, Cranberry


A Wy macie jakieś ulubione cienie zarezerwowane na zbliżającą się porę roku, jaką jest jesień? :)


Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

17 komentarze: