5 kosmetycznych rzeczy, których wcale nie chcę mieć

13:01 , , 24 Comments

Wczoraj wieczorem trafiłam po raz kolejny na fajny i ciekawy tag, dość odmienny od różnego typu wish-list, które zazwyczaj możemy znaleźć na blogach urodowych, czy modowych ;) Nie przedłużając, zapraszam na...


TAG: 5 kosmetycznych rzeczy, których wcale nie chcę mieć


1. Paleta cieni NO NAME (albo jakiś mało znany "name" :P) na 50, 100 i więcej kolorów. Podejrzewam, że cienie tego typu w większości nie zostałyby nigdy przeze mnie użyte, a dodatkowo mocno rozczarowały jakością. Raczej nie potrzebuję 20 odcieni błękitu, czy żółci, no i chyba na tyle wciągnęłam się we własnoręcznie komponowane palet, że odwrotu od samodzielnego wybierania już nie ma. Co więcej, nie pociągają mnie zbytnio nawet gotowe paletki znanych marek, choć tu - przyznaję - nie pogardziłabym, gdybym jakąś dostała np. w prezencie ;)


2. Mocne, czerwone, fuksjowe szminki. Mam może ze dwie pomadki w takich kolorach i z domu w nich nie wychodzę, bo zwyczajnie źle się czuję z tak podkreślonymi ustami. U kogoś mogę podziwiać dany odcień, ale sama na usta już go nie nałożę, więc po co mi go posiadać...? O szalonych szminkach, w stylu MAC Heroine, nie muszę chyba już nawet wspominać ;)


3. Pianki, pasty, żele do włosów. Możliwe, że nie umiem się nimi posługiwać, niemniej zdecydowanie nie podobają mi się efekty, jakie dają, dodatkowo też nie mam żadnej ochoty na eksperymenty w tym zakresie. Po prostu dla mnie tego typu produkty mogły by nie istnieć. Btw. produkty matujące do włosów to moim zdaniem już totalna abstrakcja, po licho to komuś? Jedyne ich zastosowanie mogę sobie wyobrazić przy mocno wystylizowanych sesjach zdjęciowych, ale one raczej nie przypadają nam wszystkim w udziale na co dzień...


4. Elektryczne szczoteczki do mycia twarzy. Swego czasu, przyznaję, szalenie napaliłam się na Clairsonic. Na szczęście najpierw postanowiłam wypróbować jakąś tanią szczoteczkę z Biedronki bodajże... I co? I po może tygodniu, znudziło mi się na tyle, że nazwa owego urządzenia została zmieniona na "miziadełko" przez mojego Chrześniaka, który z radością pucuje nią np. ranty w drzwiach. Obawiam się, że droższe modele mogłyby skończyć podobnie...


5. Lakiery termiczne, brokatowe, z pyłkiem, z piaskiem, perłowe, metaliczne, matowe etc. W gruncie rzeczy, jestem nudna i lubię tylko kremowe wykończenia ;)


Ciekawa jestem, co pojawiłoby się na Waszej liście z takimi "anty-chciejstwami" ;)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

24 komentarze: