Minimalizm kosmetyczny? Czyli kilka luźnych myśli

21:41 , 23 Comments

Dziś na blogu nie będzie recenzji, tagu, haulu ani nic innego w tej stylistyce. Będzie nieco bardziej prywatnie i z lekka gorzko.


Ostatnio chyba zaczynają mnie przerastać rzeczy, a raczej ich nagromadzenie wokół mnie. Milion ciuchów, z których zakładam może co 20, tysiące kosmetyków, kupionych w jakimś amoku do testów na bloga,  cała torba różnych próbek, pamiętających jakieś dawne targi kosmetyczne.

Multum nieużywanych lakierów (bo odkąd odkryłam Essie poddałam się i rzadko po jakiś inny sięgam), kilka(naście) pojedynczych cieni, lub paletek, pokrywających się kurzem, odkąd po raz pierwszy użyłam moje MACzki. Trzy czerwone szminki, którymi nigdy się nie maluję, bo źle się w tym kolorze czuję, kilka butelek perfum, które czekają na użycie i doczekać się nie mogą.

Prowadzenie bloga o kosmetykach zdecydowanie nie służy przestrzeni wokół mnie i stąd też narasta we mnie potrzeba ograniczenia tego wszystkiego. Myślę o gruntownych porządkach, może o jakiejś blogowej wyprzedaży, może po prostu o wrzuceniu połowy tych "skarbów" do kosza. Bycie chomikiem przestało mnie bawić, a zaczyna powoli doprowadzać do szewskiej pasji.


Na facebooku ostatnio chwaliłam się nowymi książkami w mojej biblioteczce. Wszystkie mają wspólny mianownik - minimalizm. Minimalizm w szafie, minimalizm w mieszkaniu, minimalizm w życiu. Ostatnie kilka wieczorów spędziłam na lekturze i chyba zaczynam dorastać do pewnej zmiany, mam ochotę w tym wszystkim też nieco zmienić tego bloga, myślę nad jakimś nowym tematem postów, chciałabym by dalej kręciło się to wokół urody, ale może choć od czasu do czasu odbiło w i przyjaźniejszym dla budżetu kierunku.

Sama już nie wiem, jak ten temat rozgryźć.

Jestem ciekawa, czy ktoś z Was, osób w większości (podobnie jak ja) zafiksowanych na punkcie wyszukiwania coraz to nowych kosmetycznych perełek, był kiedyś w takim stanie, że zwyczajnie przytłaczał go nadmiar wszechobecnych "łupów"?
Jaki jest w ogóle Wasz stosunek do takiego odświeżania kosmetyczki, uwalniania rzeczy, które z różnych powodów przestały dawać nam radość, a zaczęły nudzić i męczyć samą swoją obecnością?

Ciekawa jestem też, jaki stosunek do gromadzenia ubrań mają te z Was, które skupiają się na modzie, a przy okazji często są zalewane różnymi darmowymi ciuchami? Podzielcie się proszę Waszymi przemyśleniami, bo naprawdę czuję, że potrzeba mi wszelakiej inspiracji do niewielkiego choć odgruzowania mojej przestrzeni życiowej...

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

23 komentarze: