Malutki haul, czyli zdobycze z Rossmanna ;)


Przed tegoroczną promocją w Rossmannie powstrzymywałam się długo, ale koniec końców - wyszło jak zawsze ;)


Do Rossmanna nie planowałam iść z dwóch powodów - po pierwsze w sumie nie potrzebuję nic szczególnego, a po drugie przepychanki przy szafach i pootwierane, porządnie "zmacane" produkty dość mocno mnie odstraszają. Niemniej, we wtorek wieczorem, niedługo przed zamknięciem zajrzałam do Rossmanna, a w nim spotkałam bardzo miłą panią wykładającą nowe, nieotwarte produkty... ;) Tak też trafiły do mnie dwa kolejne cienie Maybelline Color Tatoo z serii Creamy Mattes: Creamy Beige 98 oraz Creme De Rose 91 (na zdjęciach widzicie też Creme De Nude 93, o którym pisałam TUTAJ).


Póki co, po pierwszych testach, jestem nimi zachwycona - łatwo się rozprowadzają na powiece (zarówno przy użyciu palców, jak i pędzli), mają przyjemną strukturę i ładnie, równomiernie rozłożony pigment, dzięki czemu nie musimy się bać nieestetycznych prześwitów.


Creamy Beige to ładny, jasny odcień brązu z delikatnymi, niemal niewidocznymi drobinami. Stanowi fajną bazę pod brązowe cienie, ale też może się sprawdzić jako produkt do podkreślenia brwi u osób jasnowłosych.


Creme De Rose 91 to śliczny, zgaszony odcień pudrowego różu z niewielką domieszką brązu, który wygląda prawie identycznie jak Paint Pot Painterly z MAC, o którym pisałam TUTAJ. Jak widać na swatchach kolory obu tych produktów są niemal identyczne.


Co ważne Creme De Rose, podobnie jak jego dużo droższy odpowiednik, wytrzymuje na moich powiekach cały dzień, nie waży się i nie roluje.

Painterly i Creme De Rose, albo Creme De Rose i Painterly - przyznaję, zapomniałam... :P
Od lewej: Creme De Nude, Creme De Rose, Creamy Beige

I to chyba by było na tyle, jeśli chodzi o moje rossmannowe zdobycze ;) Raczej większej ilości zakupów nie planuję, niemniej z chęcią podejrzę, co wpadło do Waszych koszyczków, także pochwalcie się ;)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

18 komentarzy:

  1. Niezłe zakupy. Ja jutro wybieram się do Rossmanna :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja dziś zrobiłam dosyć duże zakupy w rossmanie i tata ma mnie jeszcze jutro tam zabrać także "zdobędę" coś jeszcze:)
    http://olczii-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja skusiłam się na mój pierwszy Color Tattoo On and on bronze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym ię może i wybrała do Rossmana, ale jakoś mi nie po drodze :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym ten beż, a nie mam jak jutro do Rossmanna jechać :(

    OdpowiedzUsuń
  6. ja zastanawiam się nad tym różowym lub beżowym, nie wiem który wybrać :) jutro chyba skoczę do Rossmanna i jeszcze raz się im przyjrzę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja też kupiłam jeden , fajnie sie sprawdza jako baza ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurczę, kurczę..... przegapiłam promocję ;(

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi do pełnej gromadki brakuje brązu, ale jakoś się nie skusiłam. Ale też wyszło jak zwykle i jednak coś również wpadło do koszyka:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam Creme de Nude i Creamy Beige, ale przyznaję, że Creme de Rose też mnie kusi :) I przyznam, że w Creamy Beige nie zauważyłam drobinek, muszę się temu przyjrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja trochę bardziej zaszalałam. Tylko wynikało to z tego, że w końcu udało mi się kupić to, na co polowałam przez chyba 3 rossmannowe promocje :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Tez kupilam Creme De Rose wlasnie z mysla uzywania go jako bazy, ale jeszcze nie otwieralam. Mam nadzieje, ze bede z niego zadowolona!

    OdpowiedzUsuń
  13. Rossmana nie odwiedziłam, ale mam nr 93 i nie jest źle, ale spodziewałam się lepszej trwałości

    OdpowiedzUsuń
  14. ja też miałam nie kupować.. ale też kupiłam:) głownie kolorówkę Lorea: 1. podkład Infallible Mat, 2. tusz do rzęs So Couture fioletowy 3. eyeliner Loreal oraz róż Max Factor:) dobrze, że tylko tyle...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja tym razem oparłam się pokusie ;-).

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam chrapkę na te cienie, jednak nie mogę dostać tych cieni w mojej okolicy w matowej wersji ;/ A Creme De Nude byłby idealny dla mnie pod cienie do powiek :)
    http://inspirationforlife.byania.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. U mnie niestety trwałość cieni Maybelline jest niewielka, a szkoda, Creme de rose bardzo mi się podoba i świetnie wyrównuje koloryt mojej powieki.
    pozdrawiam, A

    OdpowiedzUsuń