Długo oczekiwane i całkiem duże denko ;)

22:23 18 Comments


Do denkowego postu zbierałam się i zbierałam od dawna, dokładniej to chyba od jakiś sześciu, siedmiu miesięcy, co w sumie uznaję za małą porażkę... Zdjęcia pustych opakować (które jakimś cudem się zachowały choć w małej części) zrobiłam już jakiś czas temu, a że powoli zbierają mi się nowe "denka", to chyba najwyższy czas się z tymi starymi rozprawić ;)


Na dobry początek - kolorówka. Nie ma tego wiele, bo wiadomo - wolno się ją zużywa, niemniej czeka mnie generalny przegląd kosmetyków do makijażu i pozbycie się tych nieużywanych, czy starych...


Póki co do kosza powędrowały same puste opakowania po:

Lovely, Curling Up Mascara - jednen z najfajniejszych, tanich tuszy dostępnych w Rossmannie. Przerobiłam już chyba z tuzin opakowań i z pewnością jeszcze do niego wrócę. 
Yves Rocher, Sexy Pulp, Ultra Volume Mascara - bardzo ładnie pogrubiający tusz, z którym się polubiłam. Jego największą wadą jest cena regularna, niemniej warto polować na niego przy okazji licznych promocji w YR. 
Max Factor, Masterpiece Max, High Volume & Definition Mascara - kolejny udany tusz, jaki przyszło mi stosować, nie wiem jednak, czy po niego sięgnę ponownie - cena, przynajmniej w drogeriach stacjonarnych jest według mnie nieco zawyżona. 
Eveline, Extension Volume - kolejny przyjemniaczek, o którym pisałam Wam TUTAJ :) 
Clinique, Hight Impact Mascara (próbka) - świetny produkt... za niestety trochę straszne pieniądze. Raczej nie sięgnę po wersję pełnowymiarową. 
Manhattan, Wake Up Concealer - lekki korektor pod oczy, który ma jedną, ale poważną wadę - zupełnie nie kryje zasinień... Jak łatwo się domyślić, raczej do niego nie wrócę. 
Rimmel, Stay Matte, Long Lasting Pressed Powder - jeden z moich sprawdzonych, drogeryjnych ulubieńców. Zużyłam już kilka opakowań, niemniej póki co, daję sobie z nim spokój, poszukując czegoś jeszcze lepszego ;) Pisałam o nim szerzej w TYM poście. 
Bourjois, Healthy Balance - puder nieco droższy od wyżej opisanego Rimmela, niemniej na równi przeze mnie lubiany - więcej o nim przecztacie w TEJ recenzji. 
Wśród kolorówki znalazło się też jedno niezbyt puste opakowanie, z błyszczykiem (czy też raczej lakierem do ust), który opisywałam Wam TUTAJ. W skrócie: Rimmel Apocalips to śmierdziel, którego zwyczajnie nie jestem w stanie zaakceptować...

Jeśli chodzi o pielęgnację i perfumy, to do kosza wędrują puste opakowania po następujących produktach:


Rituals..., Zensation, Foaming Shower Gel Sensation - pianka pod prysznic, z którą średnio się zaprzyjaźniłam, bo o ile nie mam jej nic do zarzucenia pod względem właściwości myjących/pielęgnacyjnych, o tyle zapach zaczął mnie dość mocno irytować już w połowie opakowania... Tak więc, do pianek Rituals... z pewnością wrócę, ale raczej na pewno wybiorę inny wariant zapachowy ;) 
Rituals..., Fortune Oil, Caring Shower Gel - cudownie pachnący, gęsty, przyjemnie działający na skórę olejek pod prysznic. Zdecydowanie polecam się skusić, jeśli będziecie miały kiedyś okazję odwiedzić sklep Rituals... :) 
Yves Rocher, Citrus Flower, Shower gel - bardzo ładnie pachnący produkt o bardzo kiepskiej wydajności i zdecydowanie za wysokiej (zważywszy na tą wydajność) cenie. Sama na pewno nie kupię, ale jeśli się trafi w postaci gratisu do zamówienia w YR - raczej nie będę narzekać ;)


Garnier, Płyn Micelarny 3w1, Skóra Normalna i Mieszana - jak dla mnie produkt niczym nie różniący się od podstawowej wersji skierowanej do skóry wrażliwej (KLIK!). Polubiliśmy się, ale póki co nie rozważam zakupu kolejnego opakowania. 
Uriage, Eau Thermale - woda termalna z Uriage to mój swoisty must have, zwłaszcza w upalne dni. Więcej pisałam o niej TUTAJ
Garnier Fructis, Vitamin Force Fresh, Szampon wzmacniający - jeden z moich ulubionych, drogeryjnych szamponów, zrecenzowany w TEJ notce. Obecnie zużywam już kolejną butelkę :)


Biały Jeleń, Hipoalergiczny żel do higieny intymnej - po prostu - dobry produkt, do którego wracam zamiennie z...
Ziaja, Intima, Kremowy płyn do higieny intymnej - j.w. ;)


Ziaja, Liście Manuka, Pasta do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom - produkt, który nieco mnie zawiódł, o czym pisałam w TEJ recenzji. Raczej na pewno już do niej nie wrócę. 
Rossmann, Alterra, Gesichtsol Bio - Granatapfel (Olejek do twarzy z granatem) - bardzo przyjemny, łatwo dostępny olejek, który dobrze się sprawdza jako jeden ze składników OCM, ale też jako samodzielny produkt mający nawilżyć skórę twarzy. Zdecydowanie warty wypróbowania! :) 
Be Beauty, Micelarny żel nawilżający - produkt, który pojawia się chyba w każdym moim denku - po prostu bardzo go lubię za działanie, dostępność i niską cenę :)


Rituals..., Happy Mist - moja ukochana mgiełka, opisana w TYM poście. Obecnie mam już kolejne opakowanie, które zużywam z równą radością, jak to pierwsze :) 
Garść odlewek, wśród których znalazły się: Christian Dior - J'adore, Calvin Klein - Euphoria*, Christian Dior - Addict, Calvin Klein - Obsession Night, Guarlain - Mandarine Basilic*. Przyznaję, że na zapachy oznaczone gwiazdką mam ochotę w wersji pełnowymiarowej, ale póki co - powiedzmy, że mam co zużywać i dlatego pasuję... ;)

Be Beauty, Płatki do demakijażu oczu i Zmywacz do paznokci w płatkach - chyba limitowane, dość dobre i fajne (zwłaszcza w przypadku wyjazdów) produkty za grosze, o których pisałam szerzej TUTAJ. Na szczęście - mam jeszcze jakiś mały zapas ;) 
Opakowania po płatkach kosmetycznych i patyczkach z Rossmanna - w tej kategorii zdecydowanie króluje u mnie Lilibe - tania a fajna marka własna wspomnianej drogerii.


No i na koniec jeszcze - garść próbek, o których nie będę pisała szerzej, bo wiadomo - po jednym, czy dwóch zastosowaniach nie można powiedzieć zbyt wiele...

I oto wreszcie przebrnęłam przez ten post :D Wytrwałym - gratuluję samozaparcia w czytaniu, a tymczasem idę wyrzucić wreszcie parę śmieci przed snem ;)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

18 komentarze: