O zapachu nie do opisania, czyli Bundle Up Yankee Candle

Środek nocy, grzeczne dziewczynki pewnie już śpią... A te niegrzeczne relaksują się przy kominku z Yankee Candle ;) A tak na serio - zapraszam na krótką recenzję ostatniej z moich świątecznych nowości woskowych ;)


Bundle Up to dziwny wosk, nieco niedookreślony, zresztą sam producent mówi o nim jako o  "czystym, zimowym zapachu przywołującym wspomnienie mroźnych dni". Trudno go opisać, trudno z niego wyciągnąć jakieś dominujące, wyraziste nuty. Na sucho pachnie moim zdaniem jak mydło, co jest nieco odstraszające... Po rozpaleniu jednak ukazuje swój główny atut, jakim jest właśnie intrygująca niedookreśloność. Ma w sobie coś słodkiego, równocześnie da się w nim wyczuć jakąś perfumeryjną nutę, jak i odrobinę leśnego, dość mroźnego zapachu.


Bundle Up zdecydowanie należy do wosków dających wrażenie swoistej czystości; jak dla mnie jest takim mniej oczywistym, subtelniejszym i bardziej intrygującym odpowiednikiem Clean Cotton, czy Fluffy Towels. Jego intensywność jest bardzo dobra, jednak (właściwie dawkowany ;)) powinien się sprawdzić również i w mniejszych pomieszczeniach.


Myślę, że zapach ten jest na tyle dziwny, niespotykany, że warto poświęcić mu odrobinę uwagi. Niemniej, jeśli szukacie czegoś typowo zimowego, świątecznego, to możecie się zawieść... Zdecydowanie nie powinien on być przypisany do jednej, konkretnej pory roku - jest na to zbyt uniwersalny i urokliwy. Bundle Up można kupić TUTAJ, inne produkty Yankee Candle znajdziecie z kolei TU ;)

Anna Apolonia

"Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe."

7 komentarze: