Ulubieńcy kwietnia :)

Po 12 (!) godzinach w pracy w końcu do Was przychodzę z nowym postem. Niezbyt długim, ale dość przyjemnym - zapraszam na ulubieńców ostatniego miesiąca :)


W kwietniu wśród ulubieńców pojawiły się w większości produkty dla mnie nowe, ale też dwa wielkie powroty... Innymi słowy, odkryłam na nowo kosmetyki, które mam już od dłuższego czasu. Nie przedłużając - zaczynajmy!

Evree, Magic Rose, Upiększający olejek do twarzy i szyi - to produkt, który do mnie trafił stosunkowo niedawno, ale już zdążył podbić moje serce. Uwielbiam go za piękny, różany zapach, stosunkowo szybkie wchłanianie oraz efekty - skóra po jego użyciu jest jakby ładniejsza, dobrze nawilżona, przyjemna w dotyku. Na plus też wydajność (używam regularnie, a ubytku prawie nie widać) oraz opakowanie z wygodną w użyciu pipetką.


Allepaznokcie, One Colour Exclusive nr 56 - to lakier, który na blogu miał swój debiut ponad rok temu (KLIK!). Ma on piękny, lawendowy odcień, dobrze kryje, szybko schnie, długo utrzymuje się na paznokciach. W mijającym miesiącu zdecydowanie najczęściej pojawiał się na moich dłoniach (chyba trzy razy pod rząd malowałam nim paznokcie...).


KIKO, pomadka z zestawu Temptress Lip Set, 01 Misty Rose - to mój kwietniowy nr 1, jeśli chodzi o produkty do ust. Ładny, dość jasny nude (na zdjęciu kolor jest niestety zdecydowanie przekłamany), który jednak nie sprawia, że usta wyglądają, jakby należały do trupa ;) Szminka ta lekko nawilża, nie podkreśla suchych skórek i ogólnie byłaby ideałem, gdyby... wciąż była dostępna, bo niestety pochodzi z kolekcji limitowanej, wycofanej już ze sprzedaży.


Eveline, Ideal Cover Full HD SPF 15 (podkład matująco-kryjący) - jest to na chwilę obecną mój ulubiony podkład. Długo się trzyma, ma ładny żółtawy, jasny kolor, nie warzy się, ani nie roluje. Jego cena jest naprawdę przystępna, dodatkowo moja skóra całkiem dobrze na niego reaguje. Czegóż chcieć więcej? ;)


KIKO, Desert Dunes Baked Bronzer, 200 Warm Melange - to kolejny produkt z kolekcji limitowanej KIKO, tym razem - wciąż dostępnej w sklepach ;) Bronzer ten jest jasny i dość ciepły, sprawdza się w przypadku, gdy chcemy uzyskać wrażenie lekko ożywionej, muśniętej słońcem twarzy. Z uwagi na kolor, raczej nie nadaje się do mocnego konturowania. Duży plus ma u mnie już za samo opakowanie - bardzo estetyczne, eleganckie i posiadające naprawdę duże lusterko, zdecydowanie wystarczające, gdy chcę wykonać szybki makijaż.


Systane Lid Wipes - mój demakijażowy hit, który ratuje mnie podczas wyjazdów, gdy nie mam ochoty ciągnąć ze sobą kosmetyczki ważącej 2 kg ;) Chusteczki Systane świetnie się sprawdzają w swojej roli, dobrze zmywając tusz i cienie. Są delikatne dla oczu, nie podrażniają, nie wymagają nadmiernego pocierania powieki. Ich jedynym minusem jest cena - ok. 30 zł za 30 pojedynczo pakowanych chusteczek.


Maybelline, Color Tattoo, 35 On and on Bronze - chyba wszystkim znany cień w kremie, który mam już od kilku dobrych lat. Uwielbiam za trwałość, idealny na każdą okazję kolor, wydajność, dostępność. Jeśli ktoś jakimś cudem jeszcze nie poznał tego cienia - polecam szybko udać się do Rossmanna i w niego zaopatrzyć, dopóki trwa jeszcze promocja na produkty do oczu... ;)


I to by było w kwietniu na tyle, jeśli chodzi o ulubieńców. Uciekam spać, coby w długi weekend wkroczyć wypoczęta i pełna energii do działania ;) Dobrej nocy! :)

Anna Apolonia

"Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe."

13 komentarze: