Skóra muśnięta słońcem... KIKO Desert Dunes Baked Bronzer :)

Dzisiejszy post będzie w sumie o miłości. Miłości, którą obdarzyłam pewien kosmetyk ;)


KIKO Desert Dunes Baked Bronzer, bo to jego właśnie ostatnimi czasy uwielbiam, pochodzi z kolekcji limitowanej Wanderlust. Jest to produkt pokaźnych rozmiarów - za cenę 109 zł otrzymujemy 20 gram produktu. Od razu tu nadmienię, że mimo codziennego używania, nie widzę po nim praktycznie żadnego ubytku...


Bronzer KIKO ma piękne, złote opakowanie i duże lusterko, które spokojnie wystarcza do zrobienia makijażu (więc nawet na wyjazdy, mimo dużych rozmiarów jest całkiem ok). Produkt jest perfumowany, mi osobiście jego zapach nawet odpowiada, przypomina coś czekoladowego ;)


Jeśli chodzi o sam kolor, to jest on dość ciepły i jasny. Dodatkowo, bronzer ten posiada małe, złote drobinki, których nie widać na twarzy. Jak łatwo się domyślić, średnio nadaje się do typowego konturowania; ja osobiście nakładam go raczej jako róż - w tej formie lekko ożywia skórę, dając wrażenie, że jest ona delikatnie muśnięta słońcem.


Pigmentacja tego produktu jest bardzo dobra, przy aplikacji trzeba się nieco pilnować, by nie nałożyć zbyt dużo, choć z drugiej strony - bardzo łatwo go rozetrzeć, więc problemu wielkiego (tudzież plam wielkich ;)) nie ma, tylko trzeba się bardziej namachać pędzlem ;)


Efekt, jaki ten bronzer daje na skórze na prawdę przypadł mi do gustu, podobnie zresztą jak i jego luksusowe opakowanie, które aż miło jest otwierać każdego poranka :) Uważam, że jest w pełni wart swojej ceny i zdecydowanie polecam na niego zerknąć, zanim na stałe zniknie ze sklepowych półek.

Anna Apolonia

"Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe."

10 komentarze: