Subtelny kameleon - Essie Virgin Orchid

Rok temu, z okazji rozpoczęcia kalendarzowego lata, przyszłam do Was z postem o Essie Watermelon. Dziś przychodzę z kolejnym essiakiem - tym razem zapraszam na parę słów o Essie Virgin Orchid.


Essie Virgin Orchid to, jak widać po opakowaniu, jeden z moich najstarszych lakierów tej firmy, który jednakże mimo upływu czasu nie zmienił swojej formuły i w dalszym ciągu pozwala na bezproblemową aplikację ;) Virgin Orchid jest lakierem o dość ciekawym kolorze - bazę stanowi tu delikatny, dziewczęcy róż, posiadający w sobie złocisty, drobny pyłek.


W zależności od światła odcień wydaje się zmieniać - raz wpada w brzoskwinię, po chwili znów ma mocno różowe tony, by jeszcze w następnej prezentować się jako piękny łososiowy kolor, czego niestety na zdjęciach raczej nie udało mi się uchwycić... O ile zazwyczaj gustuję w lakierach o kryjącym, kremowym i zupełnie bezdrobinkowym wykończeniu, o tyle Virgin Orchid podoba mi się, choć - bądźmy szczerzy - muszę być w odpowiednim humorze, by go nałożyć ;)


Mimo dość perłowego wykończenia, Virgin Orchid na pewno nie prezentuje się kiczowato; uważam wręcz, że jest to lakier dobry praktycznie na każdą okazję, interesujący, aczkolwiek nie rzucający się nadmiernie w oczy. Do pracy, przynajmniej mojej - w sam raz ;) Jego plusem jest ładne krycie (dwie cienkie warstwy, lub jedna grubsza w zupełności wystarczą) oraz trwałość - pod tym względem zaliczyłabym go do czołówki moich lakierów ;)



Ciekawa jestem, czy ten kolor się Wam podoba. Dajcie znać, jakie są wasze ulubione odcienie lakierów Essie :)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

20 komentarze: