Urokliwy róż... Flormar Blush On nr 96

Wczoraj na blogu był bubel (KLIK). Dziś dla równowagi pokażę Wam jeden z moich ulubionych produktów do makijażu ostatnich dni :)



Flormar Blush-On w odcieniu 96 Duo: Pink&Bronze to kosmetyk łączący w sobie dwa, komplementarne pod względem kolorystycznym produkty - bronzer oraz róż do policzków. Całość zamknięta jest tu w plastikowym pudełeczku, które prezentuje się dobrze i wydaje dość trwałe, jednak sprawia niemałe problemy podczas otwierania...

Wieczko produktu w dużej części wykonane jest z przezroczystego plastiku, pozwalającego łatwo zidentyfikować zawartość, jednocześnie jednak kryje w sobie malutkie lusterko, mogące służyć wykonaniu najpilniejszych poprawek makijażowych. Flormar Blush-On kosztuje ok. 20 zł za 12 gram produktu (mi udało się go kupić na promocji za 13 zł).


Jakościowo Blush-On jest naprawdę fajny - dobrze zmielony, ładnie napigmentowany i trwały. Dobrze się go aplikuje i z łatwością rozciera, raczej ciężko zrobić sobie tym kosmetykiem plamy, czy inną krzywdę ;)


Kolorystyka w przypadku odcienia nr 96 jest moim zdaniem idealna na co dzień. Róż ma satynowe wykończenie i nieco brudny, różowo-morelowy odcień. Bronzer jest jasny i dość ciepły, raczej nie nadaje się (przynajmniej w moim przypadku) do konturowania twarzy, z pewnością jednak dobrze sprawdza się przy podkreśleniu samych policzków; w zasadzie to taki róż o ciepłym, jasnobrązowym odcieniu ;) Oba produkty ładnie wyglądają solo, najlepiej jednak prezentują się wymieszane ze sobą - kolor jaki uzyskuję mieszając je jest naturalny, a zarazem dość ciekawy, ładnie komponujący się z resztą makijażu, niezależnie od wybranej w danym dniu kolorystyki.


Do tej pory znałam tylko lakiery do paznokci Flormar, jednakże ten produkt przekonał mnie do wypróbowania i innych kosmetyków tej marki. Jakościowo jest bardzo fajnie, cenowo - zwłaszcza przy okazji promocji - przyjemne. Podsumowując - polecam! :)


Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

1 komentarze: