Ulubieńcy ostatnich miesięcy :)

Tak się jakoś złożyło, że od kilku dobrych miesięcy nie robiłam podsumowań ulubionych produktów. Zanim jeszcze stworzę post o ulubieńcach ostatniego roku, postanowiłam pokazać Wam kilka najfajniejszych kosmetyków, na jakie trafiłam stosunkowo niedawno i które od kilku, lub nawet kilkunastu tygodni królują w mojej kosmetyczce.


Catrice HD Liquid Coverage Foundation to produkt, o którym ostatnio dużo się mówi w blogosferze i który momentalnie znika ze sklepowych półek. Dlaczego? Bo jest idealny dla skóry tłustej i mieszanej. Bardzo trwały, o dobrym kryciu, nie tworzy maski. Jest tani, a śmiało porównałabym go do niektórych produktów marek selektywnych. Przyznaję, że nie do końca odpowiada mi w nim gama kolorystyczna (muszę mieszać dwa odcienie dla uzyskania tego idealnego), ale ogólnie jestem zachwycona. Więcej pisałam o tym podkładzie w recenzji.


W wakacje testowałam słynne 3 Kroki Clinique w różnych wersjach. Przyznaję, wyjątkowej zmiany w swojej skórze nie zaobserwowałam, niemniej jeden produkt postanowiłam zostawić sobie na dłużej... Clinique Clarifying Lotion 3 świetnie odświeża i oczyszcza. Dość dobrze złuszcza naskórek, pozostawiając twarz wyraźnie rozjaśnioną i po prostu lepiej wyglądającą.


Jeśli już jesteśmy przy droższych produktach... Moje serce podbiła pielęgnacja dla skóry mieszanej Collistar. Zdecydowałam się jakiś czas temu na zakup Collistar Anti-Age Balancing Treatment Cream, który obecnie uważam za jeden z najlepszych znanych mi produktów pielęgnacyjnych. Przede wszystkim podoba mi się w nim to, że równocześnie dobrze nawilża moją skórę, jak i trzyma w ryzach wydzielanie sebum. W zasadzie, po nałożeniu go, nie potrzebuję żadnej bazy - podkład, niezależnie od firmy i właściwości, trzyma się dłużej, ma też mniejsze tendencje do ścierania oraz warzenia w obrębie strefy T. Krem mnie nie zapchał, ani nie wysuszył, na plus muszę tu też wymienić szybkość wchłaniania oraz bardzo przyjemny, delikatny zapach. Minus jednak jest jeden - cena, a zwłaszcza ta regularna (ale od czego mamy promocje, prawda? ;))


W gronie ulubieńców pojawił się też jeden nieprzyzwoicie wręcz tani produkt - Makeup Revolution Love Powder Blush. Kolor tego różu jest po prostu idealny, a jakość nieoczekiwanie dobra. Więcej na jego temat przeczytać możecie w TYM poście.


Kolejnym ulubieńcem ostatnich miesięcy jest Rumiankowy żel do twarzy z Sylveco. Ma dobry skład, jest wydajny, nie podrażnia, ani nie wysusza, a przy tym naprawdę dobrze oczyszcza moją skórę.


Ostatnim kosmetykiem, który chciałabym tu wspomnieć jest I Heart Chocolate Makeup Revolution. Paletka, mocno inspirowana Too Faced, jest po prostu genialna. Po pierwsze cienie są naprawdę dobre jakościowo, nie osypują się nadmiernie, na bazie utrzymują cały dzień. Po drugie, odwzorowanie kolorów z oryginału może nie wyszło tym razem idealnie, ale wciąż ich kompozycja pozwala na zmalowanie naprawdę wielu ciekawych makijaży. Btw. niebawem na blogu pojawią się swatche i porównanie z oryginałem... :)


I to chyba na dziś już wszystko. Na koniec jeszcze tylko odsyłam Was do fajnego konkursu na facebooku - KLIK :) :) :)

Anna Apolonia

"Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe."

15 komentarze: