Ulubieńcy 2016. Pielęgnacja

Parę dni temu pisałam Wam o moich ulubionych produktach makijażowych 2016 roku, dziś przyszła pora na ulubieńców pielęgnacyjnych :)


Do produktów bez których nie mogę się obejść już od kilku dobrych lat z pewnością należy zaliczyć płyny micelarne. I tu pokazać Wam chcę ten, który w 2016 roku zrobił na mnie największe wrażenie - Garnier Skin Naturals, Płyn micelarny z olejkiem arganowym. Zmywa on makijaż równie dobrze jak wcześniejsze wersje, ale dodatkowo pozostawia skórę bardzo przyjemnie nawilżoną i jakby miękką, przyjemną w dotyku. Nie zostawia tłustej warstwy, jest wydajny, a jego cena jest po prostu adekwatna do jakości.

(tu powinno być zdjęcie, ale nie ma, bo jestem gapą... zrobię je jutro, przy dobrym świetle i wstawię ;))

Kolejnym ulubieńcem ostatniego roku jest Rumiankowy żel do twarzy z Sylveco. Ma on dobry skład, jest wydajny (jedno opakowanie wystarcza mi na ok. 3 miesiące), nie podrażnia, ani nie wysusza, a przy tym naprawdę dobrze oczyszcza moją skórę. Przyznaję, że jest to produkt, który zdecydowanie zachęcił mnie do wypróbowania kolejnych kosmetyków tej marki, bo zwyczajnie mam w tym obszarze pewne braki ;)


Wśród ulubieńców pielęgnacyjnych nie może oczywiście zabraknąć kosmetyków azjatyckich. Ba, wzmiankować muszę aż dwa, oba marki Skin79 :) Po pierwsze pokochałam żel aloesowy tej marki. Używam go obecnie niczym nałogowiec, nakładam na ciało, na twarz, zdarzyło mi się też na końcówki włosów. jest naprawdę fajnym produktem, który warto mieć zawsze pod ręką.

Drugim produktem jest Pore Bubble Cleanising Mask, która zachwyciła mnie dość efektownym działaniem i fajnymi rezultatami, jakie uzyskujemy przy jej stosowaniu.


Z produktór rosyjskich naprawdę polubiłam się z Żeń-szeniowym scrubem do twarzy dla tłustej i problematycznej skóry od Bania Agafii. Jeśli lubicie mocne peelingi, a przy tym macie cerę mieszaną lub tłustą, to zdecydowanie polecam go wypróbować :)

Recenzja: Bania Agafii i dobry peeling dla przetłuszczającej się skóry


Wśród ulubieńców pielęgnacyjnych 2016 roku wymienić muszę także Clinique Clarifying Lotion 3, który bardzo dobrze odświeża i oczyszcza moją skórę. Delikatnie złuszcza naskórek, fajnie rozjaśnia i lekko wygładza przy regularnym stosowaniu. O ile pozostałe produkty z linii 3 Kroków Clinique nie zachwyciły mnie, o tyle temu jestem wierna już od ponad pół roku.


I wreszcie, moje największe odkrycie i miłość - kremy Collistar. Pierwszy z nich to Mattifying Sorbet Cream, który używałam w cieplejsze miesiace, drugi to Anti-Age Balancing Treatment Cream, bardziej treściwy, idealny na czas jesienno-zimowy.


Oba świetnie matują moją niesforną strefę T, oba przedłużają trwałość makijażu i sprawiają, że skóra po prostu wygląda ładniej, bardziej zdrowo. Mimo ceny na pewno nie raz jeszcze do nich wrócę, bo stanowią dla mnie swoisty święty Graal pielęgnacyjny.


Oczywiście produktów pielęgnacyjnych, które polubiłam jest więcej, ale skoro trzeba skupić się na ulubieńcach... Dajcie znać w komentarzach, jakie są Wasze ulubione kosmetyki do pielęgnacji ciała i twarzy :)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

5 komentarze: