Prawie idealny. Lipowy płyn micelarny Sylveco

Od dłuższego czasu testuję produkty do pielęgnacji twarzy Sylveco. Dziś, jako że kolejny z nich udało mi się "wykończyć", pora na recenzję lipowego płynu micelarnego :)


Sylveco, Lipowy płyn micelarny to produkt hypoalergiczny, przeznaczony do oczyszczania skóry z makijażu. Zamknięty jest w dość wygodnej plastikowej butelce, niesprawiającej większych problemów przy dozowaniu produktu. 200 ml lipowego płynu micelarnego to wydatek rzędu 15-20 zł.


Na temat płynu micelarnego z Sylveco naczytałam się sporo dobrych rzeczy. I faktycznie muszę przyznać, że chociażby jego ocena na KWC (obecnie 4,2), ma swoje uzasadnienie. Produkt ten, jak zresztą zapewnia producent, jest przede wszystkim bardzo delikatny. Myślę, że może być wybawieniem dla osób z wrażliwą skórą, czy skłonnościami do podrażnień, lub reakcji alergicznych. Nie powoduje uczucia ściągnięcia skóry, nie wysusza jej, ale też nie można w jego przypadku liczyć na zauważalne nawilżenie, jest w tej kwestii po prostu neutralny - ani nie szkodzi, ani nie pomaga. Nie zapycha porów, nie powoduje powstawania nowych pryszczy, czy też wągrów, a zarazem nie pozostawia skóry błyszczącej, daje przy tym poczucie odświeżenia. Dobrze radzi sobie ze zmywaniem podkładu, czy lekkiego, dziennego makijażu oczu. Nie powoduje pieczenia podczas zmywania maskary, co moim zdaniem jest naprawdę dużą zaletą.


Żeby jednak nie było jednak zbyt różowo... Zarzucić temu produktowi muszę trzy rzeczy. Przede wszystkim, lipowy płyn micelarny Sylveco jest w moim odczuciu produktem mało wydajnym, przez co jego cena (zwłaszcza, gdy kupujemy w sklepach stacjonarnych) wypada dość średnio. Na ową kiepską wydajność wpływa fakt, że produkt ten zwyczajnie nie radzi sobie z wodoodpornymi maskarami, czy też eyelinerami, a nawet ciemniejszymi cieniami do powiek. Mam wrażenie, że wacik nasączony tym płynem, "nie łapie" niektórych produktów, a raczej rozciera je po twarzy, więc by je zmyć musimy się namęczyć, a przy okazji zużyć dość dużą ilość kosmetyku. No i wreszcie - jego zapach może być dla niektórych nieprzyjemny, zbyt apteczno-ziołowy, przy czym na własnym przykładzie wiem, że da się do niego przyzwyczaić ;)


Ogólnie muszę przyznać, że polubiłam ten produkt. W codziennej pielęgnacji sprawdza się całkiem dobrze, o ile oczywiście ktoś nie jest fanem mocnego podkreślania oczu. Mimo wszystko do niego raczej nie wrócę, skupię się za to na dalszych próbach odnalezienia micela idealnego ;)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

0 komentarze: