Szminka lalki Barbie? MAC Saint Germain

23:38 , , 0 Comments

Czasem  zdarza się, że kosmetyki powszechnie uwielbiane i -zdawałoby się - idealne, zupełnie nie przypadają mi do gustu. Tak też właśnie stało się z bohaterem dzisiejszego wpisu - szminką MAC Saint Germain.


Gdy wrzucicie w youtube'a frazę "favourite MAC lipsticks" z dużą dozą prawdopodobieństwa traficie na multum filmów, w których pojawi się Saint Germain. Pomadka ta posiada kolor, który ewidentnie kojarzy się z lalką Barbie - jasny róż o chłodnej tonacji. W opakowaniu wygląda bardzo ładnie i słodko (może nawet zbyt słodko), na ustach jednak wygląda już mniej fajnie...


Saint Germain pochodzi ze stałej kolekcji MAC, jej opakowanie jest więc typowe dla szminek tej firmy. Wykończenie, z jakim mamy tu do czynienia, to "amplified"; jest ono bardzo kremowe, charakteryzuje się też szaloną pigmentacją. Szminka nakładana prosto z opakowania w zasadzie po jednym pociągnięciu daje w pełni kryjący efekt. Niestety jest przy tym dość problematyczna podczas aplikacji, a zarazem ma skłonność do nieestetycznego rolowania na ustach. Nakładana delikatnie opuszkiem palca lub pędzelkiem, lubi z kolei podkreślać wszelkie nierówności ust, każde załamanie, czy suchą skórkę.


Oglądając zdjęcia i filmiki z Saint Gemain w roli głównej, dziwiłam się nieco, że wszystkie blogerki i vlogerki chwalą ten kolor, zachwycają się nim, podczas gdy ja widziałam tragicznie wręcz nienaturalny róż, gryzący się z każdym kolorem skóry. Myślałam, że może winić należy światło, które zniekształca kolor na tyle, że na zdjęciach/filmach wygląda on zupełnie inaczej niż w rzeczywistości...


Wmówiłam sobie, że właśnie taka jest przyczyna i ostatecznie zamówiłam Saint Germain w ciemno, co obecnie uważam za głupotę. Filmiki i zdjęcia niestety nie kłamały - szminka ta wygląda na ustach tak nienaturalnie, jak to tylko możliwe. Przy moim typie urody daje też niewyobrażalnie kiczowaty efekt. Żeby nie było, że przesadzam, widziały mnie w niej dwie osoby (moja mama i mój facet) i obie zareagowały w sposób podobny, sugerując mi, żebym poszła do łazienki i ją zmyła jak najszybciej. Do szerszego grona ludzi nigdy w niej nie wyszłam i raczej nie wyjdę, no chyba, że przy okazji imprezy halloweenowej...


Podsumowując, ze wszystkich szminek MAC, które posiadam, Saint Germain jest chyba największym niewypałem. Nie odpowiada mi pod względem koloru, ale też zawiodła mnie swoimi właściwościami. Innymi słowy - zdecydowanie jej nie polecam.

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

0 komentarze: