Hit! Olivia Garden Finger Brush

Gdy kilka lat temu odkryłam Tangle Teezer, zakochałam się w nim i zupełnie zapomniałam o innych akcesoriach do rozczesania włosów. W końcu jednak i TT poszedł w odstawkę, a to za sprawą szczotki Finger Brush, której postanowiłam poświęcić dzisiejszy wpis ;)


Szczotka Finger Brush Olivi Garden dostępna jest w trzech rozmiarach, wśród których ja wybrałam Medium, czyli wersję pośrednią. Finger Brush już na pierwszy rzut oka wyróżnia się wśród innych szczotek swoją konstrukcją, m.in. przez to, że nie posiada on poduszki pneumatycznej. Antystatyczne igiełki zakończone kulką, oraz otoczone włosiem dzika umieszczone są tu bezpośrednio w sześciu "pałąkach", elastycznych i dobrze wyprofilowanych. Finger Brush w przeciwieństwie do TT posiada wygodny uchwyt, który nie ślizga się w dłoni,a dodatkowo kryje w sobie wyjmowany szpikulec. Przy tym wszystkim muszę jeszcze dodać, że Finger Brush jest niezwykle lekki, mimo swoich dość dużych rozmiarów i zwyczajnie poręczny, nie wypada z ręki tak, jak wspomniany TT. Szczotki Finger Brush (jak i inne produkty Olivii Garden) kupić można w sieci sklepów Fale Loki Koki, ich koszt, w zależności od rozmiaru to wydatek rzędu ok. 55-75 zł.


Finger Brush zachwycił mnie kilkoma rzeczami. Przede wszystkim okazał się delikatniejszy, ale zarazem tak samo skuteczny przy rozczesywaniu włosów jak Tangle Teezer. Finger Brush równie dobrze rozczesuje mokre, splątane włosy, jednak zdecydowanie ich nie ciągnie i nie wyrywa. Antystatyczne białe igiełki świetnie sprawdzają się w kwestii rozczesywania, a dodatek włosia dzika wpływa bardzo dobrze na kondycję włosów, wygładza je i nadaje im blasku. Co tu dużo mówić... kombinacja nylonowych igiełek z naturalnym włosiem jest moim zdaniem czymś po prostu genialnych. Odkąd używam tej szczotki zaobserwowałam u siebie, że włosy zdecydowanie mniej mi się puszą, nie elektryzują, a do tego naprawdę fajnie układają i zdecydowanie rzadziej łamią.



Dużą zaletą Finger Brush jest jej konstrukcja. Wspomniane "pałąki"  i przerwy między nimi sprawiają, że szczotka ta świetnie nadaje się do prostowania włosów przy użyciu suszarki. Wklęsłe profilowanie oraz lekko ruchome elementy głowicy pozwalają też na wykonanie naprawdę przyjemnego masażu głowy, dobrze oddziałującego na cebulki włosowe, a tym samym wspomagającego nas w walce z wypadającymi włosami. Zresztą, samo zwykłe codzienne czesanie jest w przypadku tej szczotki naprawdę przyjemne - nie ma tu mowy o żadnym drapaniu, czy podrażnieniu skóry głowy.


Podsumowując, muszę powiedzieć, że jestem naprawdę bardzo zadowolona z tej szczotki i raczej w najbliższym czasie nie wymienię jej na żadną inną. Jej cena może wydawać się dość wysoka, ale jakość jaką otrzymujemy sprawia, że uważam ją za wartą wydania każdej złotówki. Po prostu - to najlepsza szczotka, jaką kiedykolwiek używałam :)



Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

0 komentarze: