Cienie MAC - od czego zacząć?

15:02 , , , 27 Comments


Gdy zaczynałam przygodę z firmą MAC, spędziłam długie godziny na przeglądaniu swatchy cieni do powiek oraz na wycieczkach do sklepu stacjonarnego. Cena pojedynczego wkładu, jest wysoka (nawet bardzo wysoka - 56 zł), stąd też chciałam mieć pewność, że będę z nich korzystać i się nie zawiodę formułą, czy pigmentacją.


Ostatecznie, na dzień dzisiejszy mam 8 odcieni, wszystkie bardzo lubię, niektórych używam non stop, w zasadzie w każdym makijażu. Dziś chciałabym Wam przedstawić paletkę czterech kolorów, które uważam za zdecydowanie najlepszy wybór na początek maczkowej przygody.


Ricepaper


Po ten niepozorny odcień sięgnęłam po recenzji EssieButton, wcześniej zupełnie nie zwracałam na niego uwagi. Kolor określiłabym jako ładny, neutralny, jasny beż. Wykończenie to "pearl", jednakże nie musimy się bać zbytniego błysku. Efekt, jaki daje na powiece jest subtelny, raczej należy tu mówić o pewnym blasku, niż zdefiniowanym kolorze. Stąd też świetnie nadaje się on do podkreślenia wewnętrznych kącików oczu oraz do nałożenia pod łuk brwiowy. Czasem, najczęściej podczas podróży, zdarza mi się użyć go jako rozświetlacza do kości policzkowych - w takim zastosowaniu też świetnie się sprawdza dając delikatny glow.

Naked Lunch


Kolor określiłabym jako jasny róż ze złotymi i brzoskwiniowymi tonami. Świetnie sprawdza się jako odcień bazowy, myślę że dobrze by współgrał z większością tęczówek. Ładnie odświeża spojrzenie (mimo dość ciepłej tonacji), ma idealną pigmentację. Nakładany samodzielnie na całą powiekę lepiej wygląda w zimniejsze miesiące, przy opaleniźnie wymaga przyciemnienia w zewnętrznym kąciku.

All That Glitters


Posiada odzień różowego złota, jest idealnie kremowy i dobrze napigmentowany. Gdy nie mam pomysłu na makijaż, sięgam po ten kolor, bo daje mi pewność, że oczy będą wyglądały ładnie i świeżo, ale równocześnie ich makijaż nie będzie zbyt krzykliwy. Idealny do stosowania na całą powiekę, świetnie współgra z Satin Taupe. Jest nieco ciemniejszy i cieplejszy od Naked Lunch.

Satin Taupe


Cień-legenda. Jego kolor to idealne połączenie brązu, szarości i fioletu, o pięknie błyszczącym wykończeniu. Świetnie sprawdza się w zewnętrznym kąciku, czy załamaniu. Ładnie prezentuje się nałożony na całą powiekę. Osobiście jednak najczęściej nakładam go malutkim pędzelkiem tuż pod dolną linią rzęs - efekt, jaki daje jest genialny i świetnie podkreśla całość makijażu. W Inglocie można znaleźć jego całkiem udany odpowiednik o numerze 420P (porównanie obu odcieni znajdziecie w tym poście), jednakże mi zdecydowanie lepiej współpracuje się z maczkiem.


Podsumowując, z całym przekonaniem polecam wymienioną czwórkę - myślę, że ciężko w ich przypadku o zawód, prędzej należy się spodziewać dozgonnej miłości ;) Moją drugą paletkę z MAC postaram się pokazać już niebawem.


Znacie cienie MAC? Macie jakieś ulubione kolory? Jeśli tak to proszę o informację, bo powoli dojrzewam do rozbudowania mojej skromnej kolekcji ;)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

27 komentarzy:

  1. Świetne kolory do zestawu "startowego" :) Jeszcze żadnego nie miałam, ale mam nadzieję to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładne odcienie :) cieni mac nie znam, ale jeśli miałabym kupować coś sobie, to pewnie maty, lepiej się w nich czuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inglot ma lepsze maty moim zdaniem :P No i dużo tańsze :)

      Usuń
  3. Z tą firmą nie miałam jeszcze do czynienia. Kolory fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale piękne kolory, można nimi wyczarować cudny makijaż :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kolejny produkt z ich linii który polecasz! Chyba coś musi w tym być! <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Podobają mi się kolory, są takie jakie najczęściej używam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak już kiedyś pisałam, zwykle szkoda mi wydać tyle na cienie. Ale powoli dojrzewam do Satin Taupe :-). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam tych cieni, ale kolory są bardzo fajne, takie neutralne i każdemu pasują. Warto takie mieć w swojej kosmetyczce :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mam cieni z mac, ale może się to zmieni. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś miałam całą paletę Macowych cieni, ale nie używałam ich i się pozbyłam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przydatna recenzja:) Wezmę look na te odcienie będąc w sklepie mac

    OdpowiedzUsuń
  12. bardzo przydatne, potrzebowałam takich informacji, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  13. mam parę cieni ale w kolorach granatu zieleni itp. takie jak masz Ty można tanszymi zastąpić .... u mnie niekiedy nie mają swoich dni i potrafią narobić plam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można, albo i nie można zastąpić ;) Granatu, czy zieleni w ogóle nie używam, więc dla mnie to by była inwestycja bez sensu. Tego typu dziennie odcienie są przeze mnie używane non stop, więc dobra jakość i przyjemne wykończenie, jest mile widziane. Co do tańszych odpowiedników - miałam do czynienia z kilkoma i muszę stwierdzić, że nawet jeśli kolor jest pozornie ten sam, to na powiece wygląda już gorzej, słabiej się trzyma, ciężej się z nimi pracuje etc. Więc na własny użytek, do korzystania na co dzień - te są dobrym wyborem.

      Usuń
  14. Ciekawy post na pewno wezmę je pod uwagę <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Naked i Ricepaper na pewno muszę od nich zacząć - są cudowne!

    OdpowiedzUsuń
  16. naked bede miala na oku, bo uwielbiam takie odcienie. no i narazie skusze sie na ten tanszy odpowiednik Satin Taupe z Inglota!

    OdpowiedzUsuń
  17. Naked Lunch kupiłam już po raz drugi...Satin Taupe mam w planach... ja jednak w MAC-u bardzo lubię matowe cienie.. wspaniale się blendują..

    OdpowiedzUsuń
  18. mam.patine.i.woodwinked
    spoko.sa.ale.trzeba.
    -dobrej.bazy
    -dobrych.pedzli
    -troche.czasu.byz.z nimi.popracowac
    patina.jest.malo.napigmentowana,woodwinked.wyglada.ladnie.na.opalonej.skorze jest.identyczny.jak.kredka.z.makeup.forever.za35.zlotych

    OdpowiedzUsuń