Śliwka, szarość... jeden z Inglotowych ulubieńców

20:02 , , 8 Comments

Wspominałam już kiedyś, że jeśli chodzi o podkreślenie oczu, zdecydowanie bardziej lubię posługiwać się kredką, niż eyelinerem. Dziś pora na kolejną kredkową miłość, czyli śliczny odcień Inglota nr 83.


Kredka nadaje się do nałożenia na całą powiekę, jednak ja tego sposobu aplikacji nie lubię, zresztą zdecydowanie lepiej wypada ona na linii rzęs, jest ideałem jeśli chodzi o podkreślenie dolnej powieki.


Kolor jest śliczny i ciężki do zdefiniowania - nie jest to tak do końca śliwka, nie jest to tym bardziej szarość, daleko jej też do typowej czerni, czy fioletu. Osobiście jej kolorystykę przyrównałabym do słynnego cienia Satin Taupe z MACa, całkiem podobnie wypada ona zresztą na dolnej linii rzęs.

W delikatnym cieniu, przy dziennym świetle

Jeśli chodzi o obsługę, to jest raczej bezproblemowa - daje ładną, napigmentowaną kreskę, pozwala na roztarcie, gładko sunie po powiece, zdecydowanie nie jest zbyt twarda.

Mocne światło sztuczne, wydobywające śliwkowe oblicze ;)
Na oku wytrzymuje kilka godzin, według mnie trwałość jest wystarczająca, choć spotkałam się z opiniami, że u niektórych strasznie szybko znika.


Podsumowując, lubimy się, choć ideałem może nie jest ;)

Znacie serię "grubasków" z Inglot? Lubicie kredki do oczu? Jeśli tak to podzielcie się swoimi faworytami :)

Anna Apolonia

Some say he’s half man half fish, others say he’s more of a seventy/thirty split. Either way he’s a fishy bastard.

8 komentarze: